Grand Palace: part I (murals at Wat Phra Kaew)

We arrived at the Grand Palace early, and it was a great decision, as the crowds were not yet too big. Later on, it will become bustling with visitors and quite tiresome. Fortunately, by this time, we will be ready to leave. 

The whole complex is totally breath-taking; the chedi are glistening in the sunlight; wherever we look, we can see glass mosaic-studded pillars and spires, fabulously ornate walls of various structures, massive sculptures, and gaudy roofs. The sunlight is bright, and it emphasizes the dazzling richness of this place. 

 

Do Wielkiego Pałacu przybyliśmy wcześnie, na  samo otwarcie, i była to bardzo dobra  decyzja, ponieważ tłumy nie były jeszcze zbyt duże. Później będzie już tyle ludzi, że cały czas trzeba będzie się przedzierać przez tłumy, ale na szczęście my już wtedy będziemy mieli wszystko obejrzane. 

Cały kompleks zapiera dech w piersiach; chedi lśnią w słońcu; gdziekolwiek spojrzymy, widzimy szklane, wysadzane mozaikami filary i iglice oraz bajecznie ozdobne ściany o różnych konstrukcjach, masywne rzeźby i ekstrawaganckie dachy. Światło słoneczne podkreśla tylko olśniewające bogactwo tego miejsca.

The construction of this place started in 1782 (Rama the I times). The Grand Palace complex consists of royal and throne halls, a number of government offices and the renowned Temple of the Emerald Buddha. It covers an area of 218,000 square metres. 

We start from Wat Phra Kaew, commonly known as the Temple of Emerald Buddha. This royal temple occupies the northeast corner of the Grand Palace. 

The temple is surrounded by arcaded walls, decorated with beautiful murals depicting scenes from Ramayana, or rather its Thai version -  Ramakien. The story describes the struggles and heroic acts of Rama  rescuing his kidnapped wife, Sita. Buildings of the temple are used here as a backdrop to the Ramakien story. The story unfolds in 178 panels, and you need to walk about 1 km to see them all (which we did, of course). The murals are lavishly painted in the late 18th century, but to keep their beauty, they have to be constantly meticulously restored. 

 

Budowa tego miejsca rozpoczęła się w 1782 roku (czasy Ramy I). Kompleks Wielkiego Pałacu składa się z sal królewskich i tronowych, szeregu biur urzędów państwowych oraz słynnej świątyni Szmaragdowego Buddy. Kompleks zajmuje powierzchnię 218 000 metrów kwadratowych.

Zwiedzanie zaczynamy od Wat Phra Kaew, powszechnie znanej jako Świątynia Szmaragdowego Buddy. Ta królewska świątynia zajmuje północno-wschodni narożnik Wielkiego Pałacu.

Świątynia otoczona jest arkadowymi krużgankami, ozdobionymi pięknymi freskami przedstawiającymi sceny z Ramajany, a raczej jej tajskiej wersji - Ramakien. Historia opisuje walki i bohaterskie czyny Ramy, który ratuje swoją porwaną żonę, Sitę. Budynki tutejszej świątyni wykorzystywane są w muralach jako tło do historii Ramakien. Historia rozrysowana jest w 178 panelach i trzeba przejść około 1 km, aby zobaczyć je wszystkie (co oczywiście zrobiliśmy).  Murale pochodzą z  końca XVIII wieku, ale aby zachować ich piękno, są one  stale starannie odrestaurowywane.

Here are three links that you can use to see the big pieces of murals in panoramic presentation, press full screen to really enjoy it

Poniżej są trzy linki do panoram pokazujących większe obszary murali, najlepoej wcisnac full screen guziczek do ogladania

Inside the temple, we see 6m-tall yaksha, rather flamboyant demons from the Ramayana – they watch over the temple from every gate, warding off evil spirits. These demon statues were built in the reign of King Rama III. Each one of them represents a different character from the Ramakien myth.

 

6-metrowe yaksha, raczej ekstrawaganckie demony z historii Ramkien - czuwają nad świątynią z każdej bramy, odpierając złe duchy. Te posągi demonów zostały zbudowane za panowania króla Ramy III. Każdy z nich reprezentuje inną postać z mitologii Ramakien.

Eat your breakfast, catch the boat...

Today we start to explore Bangkok properly. But a good breakfast first. Marriot does not disappoint, food is delicious and the choice is not too shabby either. 

Dzisiaj ruszamy na porządne zwiedzanie Bangkoku. Ale, rzecz jasna, najpierw śniadanie. Marriot naszych śniadaniowych oczekiwań nie zawiódł. Wybór jest wielki a wszystko jest pyszne. 

And then there is time to go and catch the boat and make our way to the Grand Palace. 

A potem już tylko czas, żeby złapać łódkę, która nas zabierze do Wielkiego Pałacu…

Yao Bar

It is just before sunset, so it is a perfect time to go up to the 32nd floor of our hotel, to the Yao rooftop bar. It is such a pleasant, lazy evening.  We watch Bangkok goes by from up high, sipping the signature drinks. The bar is quite beautiful, modern chic hip style but with a strong Chinese influence. The world around is basking in amber-hued light of setting sun, the silver ribbon of river glistens beautifully far down below.  Drink-wise, Marcin goes for “Chinese Mule”, served in a nice cupper mug. Inside there is a dash of Absolut Vodka, passion fruit juice, and ginger ale with a liberal splash of honey and chili pepper. It is quite potent and rather delicious. It is also worth repeating and so repeated it is. I go for “Lights Up On China Town”, which is served in a light bulb-shaped glass and combines aromas of vanilla vodka and lime with a light scent of melon, followed by a lovely aftertaste of pandan. Right choices, yes?

 

Jest tuż przed zachodem słońca, więc idealny czas, aby wejść na 32 piętro naszego hotelu, gdzie znajduje się Yao bar. Tu sobie spędzimy bardzo przyjemny, leniwy wieczór, obserwując Bangkok z lotu ptaka i  sącząc drinki, z których Yao słynie . Bar jest bardzo ładny, w stylu nowoczesnego hip chic, z wyraźnymi chińskimi akcentami. Bangkok tapla się w bursztynowym świetle zachodzącego słońca, srebrna wstęga rzeki lśni pięknie w dole, jest wciąż bardzo ciepło. Marcin popija „Chińskie mule” z kubeczka z „brązu”. Ten drink to  wódka Absolut, sok z marakui i piwo imbirowe z liberalnym dodatkiem miodu i papryczki chili. Jest dość mocny i smakuje znakomicie. Warto zdecydowanie wypić więcej niż jeden, co tez mój mąż z radością czyni.  Ja wybieram „Światła nad China Town”, podany w szklance w kształcie żarówki i łączący aromat waniliowej wódki i limonki z lekkim aromatem melona, a następnie słodkim posmakiem pandan.  

Bangkokian Museum

A few streets away from our hotel, there is a little museum that we decide to visit on the first day. It is an old traditional house (or actually three houses) of an upper-class family, and an oasis of tranquillity in Bangkok’s hustle and buzz. The first building was a family home for a Surawadee family. Then the second one (closed when we visited)  was a boarding house.  The third one was a surgery for a British doctor, and some artefacts from those times are still present. It is a lovely place to spend a hot afternoon, and there are volunteers around the premises, happy to talk about the by-gone era. 

 

Kilka ulic od naszego hotelu znajduje się nieduże muzeum, które  - jako, ze jest tak blisko - postanowiliśmy odwiedzić od razu w pierwszy dzień. Jest to stary tradycyjny dom (a właściwie trzy domy) należące do dobrze sytuowanej rodziny i prawdziwa oaza spokoju w zgiełku Bangkoku. Pierwszy budynek był domem rodzinnym dla rodziny Surawadee. Drugi (zamknięty, kiedy odwiedziliśmy) był pensjonatem. Trzeci mieścił w sobie gabinet brytyjskiego lekarza i niektóre związane z tym artefakty.  Muzeum Bangokiańskie okazało się bardzo przyjemnym miejscem na spędzenie upalnego popołudnia, a obecni tam wolontariusze chętnie opowiadali o minionej epoce, nawet jeśli bardzo łamanym angielskim.

Few clips from our visit

Marriot Hotel the Surawongse

For our first Stay in Bangkok, we chose two hotels: Marriot hotel The Surawongse and Banyan Tree. First is Marriot, and I am very nicely surprised by it. It does exceed my expectations somewhat. The rooms are rather compact, kept in modern minimalistic chic style with a nod to Thai history. The bathrooms are comfortable and locked in glass cubicles (but if you are shy, you can push down blinds). The facilities are what you expect from a big city luxurious hotels. The infinite pool is not huge, but the views on Bangkok are glorious, the bars and restaurants are beautifully designed (I love the slightly industrial style of Praya restaurant splashed with huge murals depicting traditional rural Thai life). The Yao rooftop bar is a place to be at sunset.

 

Na nasz pierwszy pobyt w Bangkoku wybraliśmy dwa hotele: Marriot hotel The Surawongse i Banyan Tree. Zaczynamy od Marriota i jesteśmy mile zaskoczeni. Bo hotel nieco przekracza nasze oczekiwania. Pokoje są raczej kompaktowe, utrzymane w nowoczesnym minimalistycznym eleganckim stylu, ale z ukłonem w stronę tajskiej historii. Łazienki są wygodne i zamknięte w szklanych gabinetach (ale jak ktoś jest nieśmiały to może sobie pozasuwać rolety). Udogodnienia są takie, jakich oczekuje się od luksusowych hoteli w dużym mieście. Basen nie jest ogromny, ale roztaczające się z niego widoki na Bangkok są wspaniałe, bary i restauracje są pięknie zaprojektowane (uwielbiam nieco industrialny wystrój restauracji Praya, ze ścianami pokrytymi wielkimi freskami przedstawiającymi tradycyjne wiejskie tajskie życie). Bar Yao na dachu hotelu to natomiast miejsce do podziwiania zachodów słońca.

We arrive quite early, so we check-in and go for a lovely lunch at the pool bar. And a lot of cocktails to celebrate the beginning of the holidays.  Then we go to our first sighting in Bangkok – The Bangkokian museum, because it is only a few streets away. It is a small lovely place, but I will make a separate entry about it.

 

Przyjeżdżamy do hotelu dość wcześnie, więc zaraz po check-in idziemy na lunch w barze przy basenie. I wiele koktajli z okazji rozpoczęcia wakacji.  Potem pójdziemy na nasze pierwsze zwiedzanie w Bangkoku do tzw. muzeum Bangokiańskiego, które znajduje się zaledwie kilka ulic od hotelu. To małe, urocze miejsce, ale zasługuje na osobny wpis, wiec o tym za chwilę. 

Finally, we go to the top roof bar for a few drinks (this will also be a separate entry), and then we have our seafood bar dinner at the Praya. It is phenomenal. The selection of food and dessert is overwhelming, and everything is delicious. The first day in Bangkok was absolutely smashing!

 

Na koniec idziemy do Yao baru na dachu hotelu na kilka drinków (osobny wpis do bloga), a następnie  idziemy na obiadokolacje w formie bufetu z owocami morza w Praya. Bufet jest fenomenalny. Wybór jedzenia i deserów jest olbrzymi i wszystko jest pyszne. Pierwszy dzień w Bangkoku był wiec bezdyskusyjnie udany.