interior

Casa Adina Premium

Our first hotel in Cusco, Plaza de Armas, may have been relatively modest, but its location was impossible to beat. A balcony overlooking the cathedral, hot chocolate in hand, and the city's main square at your feet – it was ridiculously good value. For our next two nights, however, we traded the front-row view for a history lesson, with a solid splash of luxury.

Casa Andina Premium occupies a beautifully restored 17th-century colonial mansion, tucked away in a quieter part of the city yet only a short walk from Plaza de Armas and the Qorikancha. In fact, it consists of two interconnected buildings arranged around spacious courtyards. The older colonial wing, dating back to the 17th century, houses the restaurant, bar, and several elegant lounges while preserving sections of the original stonework that have survived centuries of Cusco's turbulent history.

This layering of history is what gives the hotel its character. In Cusco, buildings are rarely built instead of one another – they are built on top of one another. Colonial walls rise above finely crafted Inca stone foundations, creating a fascinating blend of two very different worlds.

Nasz pierwszy hotel w Cusco, tuż przy Plaza de Armas, może nie należał do najbardziej luksusowych, ale pod względem położenia trudno byłoby znaleźć leszy. Poranna gorąca czekolada na balkonie z widokiem na katedrę i główny plac miasta była jednym z tych momentów, których na pewno łatwo nie zapomnimy. W dodatku wszystko to w bardzo atrakcyjnej cenie. Kolejne dwie noce postanowiliśmy jednak spędzić w miejscu oferującym sporą dawkę historii i równie dużą dawkę luksusu.

Casa Andina Premium mieści się w pieczołowicie odrestaurowanej XVII-wiecznej rezydencji kolonialnej, położonej w spokojniejszej części centrum, ale wciąż zaledwie kilka minut spacerem od Plaza de Armas. Hotel tworzą dwa połączone ze sobą budynki skupione wokół przestronnych dziedzińców. Starsza, kolonialna część mieści restaurację, bar i lounge. W tej części zachowały się fragmenty oryginalnych kamiennych murów, które przetrwały burzliwe dzieje Cusco.

To właśnie ta wielowarstwowość historii nadaje temu miejscu wyjątkowy charakter. W Cusco nowe budynki rzadko powstawały od podstaw - znacznie częściej wznoszono je na fundamentach wcześniejszych konstrukcji. W efekcie kolonialne mury wyrastają tu wprost z perfekcyjnie obrobionych inkaskich kamiennych bloków, łącząc odmienne epoki i kultury.

The courtyards were rarely empty. Throughout the day, local women dressed in colourful traditional Andean clothing displayed handmade textiles and souvenirs. One of them was accompanied by a remarkably patient llama.

Główny dziedziniec prawie nigdy nie był pusty. Przez cały dzień lokalne kobiety, ubrane w kolorowe tradycyjne stroje andyjskie, prezentowały ręcznie wykonane tkaniny oraz różnego rodzaju pamiątki. Jednej z nich cierpliwie towarzyszyła lama, której nie wydawało się bardzo przeszkadzać, że każdy chce mieć z nią zdjęcie.

One detail I particularly appreciated was that the hotel doesn't simply decorate its walls with old paintings. Many of the portraits and historical artworks are accompanied by explanatory panels, turning a stroll through the corridors into a miniature museum of colonial Cusco.

Bardzo spodobało mi się również to, że hotel nie ogranicza się do wieszania na ścianach zabytkowych obrazów. Wiele portretów i historycznych dzieł opatrzono opisami wyjaśniającymi ich znaczenie, dzięki czemu zwykły spacer korytarzami przypominał zwiedzanie niewielkiego muzeum poświęconego kolonialnej historii Cusco.

Our room was a suite in the colonial wing and struck a lovely balance between old and new. The centuries-old building provided all the atmosphere, while modern comforts ensured we wanted for nothing. The enormous king-size bed was probably the largest we encountered during the trip. There was even a fireplace, and a small balcony overlooked a little square in front of the main entrance. Historic photographs of Cusco adorned the walls, while the spacious rain shower reminded us that some aspects of modern life are definitely worth embracing.

Nasz pokój był przestronnym apartamentem w kolonialnym skrzydle i doskonale łączył historyczny klimat z nowoczesną wygodą. Zabytkowe wnętrza tworzyły niepowtarzalną atmosferę, a współczesne udogodnienia sprawiały, że niczego nam nie brakowało. Ogromne łóżko typu king-size było chyba największym, w jakim spaliśmy podczas całej podróży. Do tego kominek oraz niewielki balkon z widokiem na plac przed głównym wejściem dodawały temu miejscu wyjątkowego uroku. Historyczne fotografie Cusco zdobiły ściany, a przestronny prysznic z deszczownicą przypominał, że niektóre zdobycze współczesnego świata potrafią umilić życie.

In one of the hotel's lounges, coca tea, alongside more familiar varieties of tea, was always available. Before and after hours spent wandering Cusco's steep streets, sitting down with a hot drink was a real pleasure. Do not tell anyone how much coca tea we drank…

W jednym z hotelowych saloników przez cały dzień czekała na gości bezpłatna herbata – zarówno ta tradycyjna tutaj z liści koki, jak i kilka bardziej klasycznych gatunków. Po długich spacerach stromymi uliczkami Cusco filiżanka gorącego naparu smakowała nam zawsze wyjątkowo dobrze. Tylko nikomu nie mówcie, ile tej herbaty z koki wypiliśmy…

Paranormal Activity

The Ambassadors Theatre is currently hosting “Paranormal Activity”. Written by Levi Holloway and directed by Felix Barrett of Punchdrunk, it follows a couple who begin to experience unsettling events after moving to London. I will not go into plot details to avoid spoilers, but the involvement of Felix Barrett alone was enough to convince us that this was something we should see.

So I got hold of tickets and off we went.

This was our first visit to the Ambassadors Theatre. Built in 1913, it is a Grade II listed building and relatively small by West End standards, seating around 400 to 440 people across two levels, with stalls at ground level and a single dress circle above. The modest size and intimate sightlines mean you are much closer to the actors and the action than in many larger theatres. We were seated downstairs, fairly close to the stage, which worked particularly well for this production.

The exterior is restrained and classical, with a stuccoed façade on West Street, pilasters, a deep cornice and a balustraded parapet. The building occupies a compact, almost triangular site.

Teatr Ambassadors wystawia obecnie „Paranormal Activity”. Autorem tekstu jest Levi Holloway, a reżyserii podjął się Felix Barrett z Punchdrunk. Historia opowiada o parze, która po przeprowadzce do Londynu zaczyna doświadczać niepokojących zdarzeń. Nie będę tu wchodzić w szczegóły, żeby niczego nie zdradzić, ale gdy tylko usłyszałam nazwisko Barretta, wiedziałam, że nie możemy tego przegapić.

Zdobyliśmy zatem bilety i ruszyliśmy do teatru.

Była to nasza pierwsza wizyta w tym teatrze. Budynek powstał w 1913 roku i jest obiektem klasy II na liście zabytków. To raczej kameralna scena jak na West End, mieszcząca około 400–440 widzów, z parterem i jednym balkonem. Dzięki niewielkim rozmiarom i dobrym proporcjom widowni ma się poczucie bliskości z aktorami i samą akcją. My siedzieliśmy na dole, dość blisko sceny, co w przypadku tego spektaklu było dużym plusem.

Z zewnątrz teatr prezentuje się dość powściągliwie, w klasycznym stylu, ze stiukową fasadą przy West Street, pilastrami i wyraźnym gzymsem. Obszar teatru jest mały i nieregularny, niemal trójkątny.

Inside, the theatre is decorated in an elegant Louis XVI style, with a colour palette traditionally associated with Parma violet, ivory and gold. It feels quite refined. The foyer and public areas feature decorative plasterwork and pilasters, with a pleasing circular space that leads into the auditorium.

We arrived quite early and had a drink. As the bar area is very small, and the auditorium had not yet opened, we waited in the corridor, sitting on the floor and using the time to unwind a little before being let in to find our seats.

Wnętrze zaskakuje eleganckim wystrojem w stylu Ludwika XVI, z paletą kolorów, w której dominuje fiolet, kość słoniowa i złoto. Całość jest dość wyrafinowana. Przestrzenie foyer mają dekoracyjne sztukaterie i przyjemny, półkolisty układ prowadzący do widowni.

Przyjechaliśmy dość wcześnie i mieliśmy sporo czasu, żeby napić się czegoś przed spektaklem. Bar jest jednak bardzo mały, a ponieważ widownia nie była jeszcze otwarta, rozsiedliśmy się na podłodze korytarza.

The play itself is highly atmospheric and genuinely unsettling without tipping into tackiness. The tone is creeping and tense, often very quiet, until it suddenly is not. The set represents a London home, shown as a cross-section over two floors, like a doll-house with one wall removed. Sound design, darkness and practical stage effects are used extensively, with some moments that feel closer to stage magic than conventional theatre, and which we are still trying to work out.

Silence is used deliberately and effectively, to the point where you can hear the audience holding its breath or reacting audibly. Modern horror does not often manage to sustain this level of unease, but this production does.

To sum it up, we liked it a great deal.

Sam spektakl jest bardzo sugestywny i naprawdę niepokojący, ale bez tanich efektów. Nastrój budowany jest powoli i konsekwentnie. Scenografia przedstawia londyński dom pokazany w przekroju, na dwóch poziomach, jak domek dla lalek bez jednej ściany. Ogromną rolę odgrywa dźwięk, światło (lub jego brak) i efekty realizowane na żywo. Niektóre z nich przypominają sztuczki iluzjonistyczne i do tej pory nie jesteśmy pewni, jak zostały zrobione. Cisza jest także używana w tym przedstawieniu bardzo świadomie. Widać i słychać reakcje widowni, w tym wstrzymywanie oddechu. Współczesny horror rzadko potrafi wywołać taki poziom napięcia, a tutaj to się ewidentnie udało.

Krótko mowiąć, bardzo nam się ten spektakl podobał.

Alma

Tonight, we had dinner at the hotel’s restaurant, Alma. It serves Peruvian fusion and international dishes, with a focus on traditional and local ingredients. And yes - once again, we started with ceviche (it’s getting slightly ridiculous how often we’ve had it in Peru, I know), and once again it didn’t disappoint. The alpaca and chicken dishes were both cooked to perfection - flavourful, tender, and beautifully plated.

Dziś zjedliśmy kolację w hotelowej restauracji Alma. Serwują tam dania kuchni peruwiańskiej fusion i międzynarodowej, z naciskiem na używanie tradycyjnych, lokalnych składników.
I tak, znowu zaczęliśmy od ceviche (wiem, to już trochę absurdalne, jak często jemy to w Peru), ale znowu się nie zawiedliśmy. Dania z alpaki i kurczaka były przygotowane perfekcyjnie - smaczne i pięknie podane.

It was a relaxed, quiet dinner. We turned in early since tomorrow is our first full day with a local guide, and we’ve got a relatively early start. But before bed, I couldn't resist sneaking back into the restaurant after hours to grab a few clips of the interior without people. Mission accomplished.

To była spokojna, cicha kolacja. Po niej postanowiliśmy pójść od razu spać, bo jutro pierwszy pełny dzień z lokalnym przewodnikiem i start mamy dość wcześnie. Ale przed snem nie mogłam się powstrzymać i wróciłam do restauracji po godzinach, żeby nakręcić kilka ujęć wnętrza bez ludzi. Misja zakończona sukcesem.

Convent and Museum Santa Catalina - part 2, upper floors

Upstairs, the convent preserves several original cells used by novice nuns for spiritual retreat. These are furnished with period pieces that show what secluded life was like. The cells are tiny, just 2 by 3 meters, each with a simple wooden bed, a crucifix, a desk with an inkpot and Bible. A small window lets in a bit of light. Most girls entered the convent at 12 or 13. Their families paid a dowry. Some came willingly, others were sent by their families.

Na piętrze znajdują się cele, w których mieszkały zakonnice-nowicjuszki. Ich wygląd i wyposażenie pokazują, jak wyglądało życie w odosobnieniu. Cele są malutkie — około 2 na 3 metry. Znajduje się tam proste drewniane łóżko, krucyfiks, biurko z kałamarzem i Biblią. Światło wpada przez małe okienko. Większość dziewcząt trafiała do klasztoru w wieku 12–13 lat. Rodziny płaciły za nie posag. Niektóre szły z własnej woli, inne były wysyłane przez rodziców.

There is also a cell belonging to the foundress of the monastery, the Spanish-born widow Lucía de Padilla. Her portrait hangs in the room, along with those of her daughter Isabel, who was also a nun here, and Andrea, a relative. All three are depicted holding rosaries.

Zobaczyć można również celę założycielki klasztoru, hiszpańskiej wdowy Lucíi de Padilla. W celi tej znajduje się jej portret, a także wizerunki jej córki Izabeli, która również była tu zakonnicą, oraz ich krewnej Andrei. Wszystkie trzy przedstawione są z różańcami w dłoniach.

From this section, we enter the Cusco School Paintings gallery, with large canvases by Diego Quispe Tito, Juan Espinoza de los Monteros, Marcos Ribera, Francisco Padilla, and other notable local artists. Interestingly, European saints are painted with Andean features, and the Virgin Mary is wrapped in something that resembles a mountain, a clear nod to Pachamama.

Z tej części przechodzimy do galerii malarstwa szkoły z Cuzco, gdzie znajdują się wielkoformatowe płótna autorstwa Diego Quispe Tito, Juana Espinozy de los Monteros, Marcosa Ribery, Francisco Padilli oraz innych wybitnych lokalnych artystów. Co ciekawe, europejscy święci przedstawieni są z andyjskimi rysami twarzy, a Matka Boska owinięta jest w coś, co przypomina górę — wyraźne nawiązanie do kultu Pachamamy.

Next, we step into the refectory, the nuns’ dining room, with a long wooden table. Talking was forbidden during meals. Nearby, we see preserved earthen ovens, wooden utensils, and a stone grinding mill called batan.

Następnie wchodzimy do refektarza, czyli jadalni zakonnic, z długim drewnianym stołem. Podczas posiłków rozmowy były zabronione. W pobliżu można zobaczyć zachowane gliniane piece, drewniane naczynia oraz kamienny młynek do mielenia, zwany batanem.

Finally, the sacristy displays liturgical vestments embroidered with gold thread, some over 300 years old, as well as silver chalices and incense burners.

Na końcu trafiamy do zakrystii, gdzie prezentowane są szaty liturgiczne haftowane złotą nicią, niektóre mające ponad 300 lat, a także srebrne kielichy i kadzielnice.

Convent and Museum Santa Catalina - part 1, ground floors

Just after we leave the museum in Casa Concha, we come across a small plaza next to the convent of Santa Catalina. It features a narrow fountain decorated with animal sculptures (supposedly pumas…) and Inca sculptures dressed in traditional costumes.

We planned to see the convent with the Santa Catalina Museum later, but since we’re literally at the entrance, we might as well go in and have a look around.

 

Zaraz po wyjściu z muzeum w Casa Concha trafiamy na niewielki placyk tuż obok klasztoru św. Katarzyny. Znajduje się tam wąska fontanna ozdobiona rzeźbami zwierząt (ponoć to pumy…) oraz postaciami Inków w tradycyjnych strojach.

Początkowo planowaliśmy odwiedzić klasztor i muzeum św. Katarzyny później, ale skoro jesteśmy już dosłownie przy samym wejściu to zmieniamy plany i wchodzimy do środka.

The convent was built over the Inca ruins of the Acllahuasi, or House of the Chosen Women. It was a cloister for Inca princesses who worshipped the sun. The most beautiful noble women of the empire were confined here and dedicated themselves to the cult of the sun, textile work, and culinary arts. They wove garments for the Inca, prepared sanchu (ceremonial bread), and brewed aqcha (sacred chicha). These women were kept virgins and were responsible for keeping the Inti Raymi fire lit all year long. There were two categories of chosen women. Wives of the Sun who stayed there forever and Wives of the Inca who eventually were destined for marriage with noble men. All were supervised by the mamakunas, experienced women responsible for domestic and ceremonial duties. No man was allowed to see them, not even the Inca himself (apart from the Wives of the Inca at some point). Only the Coya, the Inca’s principal wife, and her daughters had that right. According to Inca law, if a man had relations with one of the chosen women (or even would just touch her), he was executed in a brutal way and often time his family was also penalised. The Accla herself was also killed, even if it was against her will, to remove the stain that offence could cause.

The Convento de Santa Catalina de Sena opened in 1601 as one of the first convents in the city. It was originally founded in Arequipa but soon moved to Cusco. The convent symbolized religious power and evangelization during the colonial era. After the conquest, the Spanish took possession of the site and donated the land to Dominican nuns to establish the Santa Catalina monastery. An earthquake in 1650 destroyed the original church and monastery. The construction of the current building began the following year and was completed in four years.

The museum housed here opened in 1975 and is dedicated to colonial and religious art. It features a splendid collection of paintings from the Escuela Cusqueña, as well as an impressive Renaissance altarpiece and several massive 17th-century tapestries. The collection includes some of the greatest works of Amerindian art, a blend of indigenous and Spanish styles. Among these are four paintings of the Señor de los Temblores, or Lord of the Earthquakes. In Cusqueña art, Christ is often depicted with downward-facing eyes, symbolizing the low social status of Andean people, who were once forbidden from looking Spaniards in the eye.

 

Klasztor został zbudowany na ruinach inkaskiego Acllahuasi, czyli Domu Wybranych Kobiet. Był to klasztor dla inkaskich księżniczek oddających cześć słońcu. Najpiękniejsze szlachetnie urodzone kobiety imperium były tu izolowane i poświęcały się kultowi słońca, tkactwu oraz sztuce kulinarnej. Tkały szaty dla Inki, przygotowywały sanchu (chleb rytualny) i warzyły aqcha (świętą chichę). Kobiety te zachowywały dziewictwo i były odpowiedzialne za podtrzymywanie ognia Inti Raymi przez cały rok. Istniały dwie kategorie wybranych kobiet: Żony Słońca, które pozostawały tam na zawsze, oraz Żony Inki, które ostatecznie były przeznaczone do małżeństwa z ważnymi mężczyznami. Wszystkie były nadzorowane przez mamakunas – doświadczone kobiety odpowiedzialne za obowiązki domowe i ceremonie religijne. Żaden mężczyzna nie miał prawa ich oglądać – nawet sam Inka (z wyjątkiem Żon Inki na odpowiednim etapie). Tylko Coya – główna żona Inki – oraz jej córki miały do tego prawo. Zgodnie z prawem Inków, jeśli mężczyzna miał stosunki z jedną z wybranych kobiet (lub nawet tylko jej dotknął), był on skazywany na brutalną śmierć, a często karano również jego rodzinę. Sama Accla również traciła życie, nawet jeśli doszło do tego kontaktu wbrew jej woli – by usunąć hańbę dla Słońca, jaką mogło przynieść to wykroczenie.

Klasztor św. Katarzyny Sieneńskiej został otwarty w 1601 roku jako jeden z pierwszych klasztorów w mieście. Początkowo założony w Arequipie, szybko został przeniesiony do Cuzco. Klasztor symbolizował władzę religijną i ewangelizację w epoce kolonialnej. Po podboju obszaru Hiszpanie przejęli to miejsce i przekazali ziemię siostrom dominikankom. Trzęsienie ziemi w 1650 roku zniszczyło pierwotne zabudowania. Budowę obecnego obiektu rozpoczęto w następnym roku i ukończono ją w ciągu czterech lat.

Muzeum, które znajduje się na terenie klasztoru, zostało otwarte w 1975 roku i poświęcone jest sztuce kolonialnej i religijnej. Zawiera wspaniałą kolekcję obrazów ze Szkoły Cuzqueña, imponujący renesansowy ołtarz oraz kilka dużych gobelinów z XVII wieku. Kolekcja obejmuje niektóre z największych dzieł sztuki będącej połączeniem stylu rdzennego i hiszpańskiego. Wśród nich znajdują się cztery obrazy przedstawiające Señor de los Temblores – Pana Trzęsień Ziemi. W sztuce Cuzqueña Chrystus często ukazywany jest z oczami skierowanymi ku dołowi, co symbolizuje niski status społeczny ludności andyjskiej, która niegdyś miała zakaz patrzenia Hiszpanom w oczy.

The facade is built from Cusco volcanic stone, giving it a robust, solemn appearance. The main door’s simple design reflects the humility of the Order of Saint Catherine. The doorway is carved in stone, slightly arched, with a wooden gate open to welcome visitors.

Upon entering the convent, we step into a small courtyard surrounded by adobe walls from the colonial era. In the centre, there's a small fountain.

 

Fasada klasztoru jest wykonana z wulkanicznego kamienia z Cuzco, a prosty portal wejściowy odzwierciedla pokorę Zakonu św. Katarzyny. Kamienne, lekko zaokrąglone wejście z drewnianą bramą zaprasza zwiedzających do środka.

Po przejściu przez bramę trafiamy na mały dziedziniec otoczony kolonialnymi murami z cegły suszonej na słońcu. W centrum znajduje się też niewielka fontanna.

Inside the building, we find ourselves in a very dimly lit room, empty except for some panels with old photos and historical information. From there, we walk through even darker corridors into the inner cloisters. The photos in this blog entry are unfortunately affected by the low light conditions (tripods obviously not allowed), but the atmosphere was great.

Zaraz potem wchodzimy do bardzo ciemnego pomieszczenia, gdzie na ścianach znajdują się panele z archiwalnymi zdjęciami i informacjami o historii klasztoru. Dalej korytarze są jeszcze ciemniejsze i prowadzą nas do wewnętrznych krużganków. Niestety, zdjęcia wykonane w tym miejscu nie są najlepszej jakości ze względu na słabe oświetlenie (rzecz jasna statywy nie są dozwolone), ale nie można w życiu mieć wszystkiego. Albo atmosfera, albo dobre zdjęcia.

We pass the first depiction of the Señor de los Temblores (see my entry about the Cathedral for the explanation), then several other paintings, including portraits of St. Catherine of Alexandria and St. Gertrude, Death of a Virtuous Man, and a Sinner’s Death, as well as an old tapestries.

Przechodzimy obok pierwszego obrazu “Pana Trzęsień Ziemi” (więcej na ten temat we wpisie o katedrze), a potem mijamy inne dzieła, w tym portrety św. Katarzyny Aleksandryjskiej i św. Gertrudy,  Śmierć cnotliwego człowieka i śmierć grzesznika oraz stare gobeliny.

The most important part of the monastery is the church, with its cedar-wood altarpiece covered in gold leaf and its intricately carved pulpit, a masterpiece of 17th-century woodworking. The church also includes an extension housing a collection of relics, historical artefacts, paintings, and colonial-era furniture.

Najważniejszym miejscem w klasztorze jest kościół z ołtarzem z drewna cedrowego pokrytym złotem oraz misternie rzeźbioną amboną - prawdziwym arcydziełem XVII-wiecznego snycerstwa. W bocznej części kościoła znajduje się kolekcja relikwii, dzieł sztuki, obrazów i mebli z czasów kolonialnych.

After exploring the church, we step into a dimly lit room  opposite, where a life-size mannequin dressed as a nun lies in a coffin-like display. She wears a simple Dominican habit, hands folded on a crucifix, face pale and stilled by death. The scene is a memento mori, reminding visitors of the finality of life and the nun’s lifelong devotion.

Po zwiedzeniu kościoła przechodzimy do sali naprzeciwko,  gdzie w trumnie leży naturalnej wielkości figura zakonnicy - ubrana w skromny habit dominikański, z rękami złożonymi na krzyżu i bladą twarzą. To memento mori, przypominające o śmierci i życiu oddanym Bogu.

The next room we visit is the novitiate chapel, housed beneath a series of rounded arches with Baroque frescoes of Inca vegetation. Vaulted ceilings and walls are decorated with 17th-century frescoes showing scenes of monastic life, virtues, and holy figures. Life-size mannequins of nuns are seated in semi-circle around a central lying figure, representing a novice awaiting initiation.

Kolejna sala to kaplica nowicjatu, mieszcząca się pod serią zaokrąglonych łuków pokrytych barokowymi freskami przedstawiającymi andyjską roślinność. Sklepienie i ściany pokryte są XVII-wiecznymi malowidłami przedstawiającymi życie zakonne, alegorie cnót i postacie świętych. Są tutaj także manekiny zakonnic, siedzące w półkolu wokół centralnej postaci leżącej na podłodze - to nowicjuszka w trakcie symbolicznego obrzędu składania ślubów.

In the inner cloisters on the ground floor, we also came across a former workroom where nuns once practiced embroidery and sewing. The place also holds several paintings, liturgical garments, and a large, foldable chest displaying miniature three-dimensional religious and mythological scenes — from the Garden of Eden to a depiction of God in a flowing red cape. This chest was once used by traveling Catholic missionaries to help convert people in remote parts of Peru.

W wewnętrznych krużgankach na dolnym piętrze znajduje się również dawna pracownia, gdzie zakonnice zajmowały się haftem i szyciem. W krużgankach zobaczyć można także obrazy, szaty liturgiczne oraz duży składany kufer zawierający miniaturowe, trójwymiarowe sceny religijne i mitologiczne – od Ogrodu Eden po przedstawienie Boga w rozwianej czerwonej pelerynie. Skrzynia ta była niegdyś używana przez wędrownych misjonarzy katolickich do szerzenia wiary w odległych rejonach Peru.