animals

Manos de la Comunidad part 1

Our next stop was Manos de la Comunidad, a local arts and crafts shop, gallery, and cultural stop. It focuses on authentic Peruvian handicrafts, especially traditional Andean textiles and fiber work.

Kolejnym przystankiem było Manos de la Comunidad, lokalne miejsce związane z rękodziełem i sztuką ludową. Można tu zobaczyć i kupić autentyczne peruwiańskie wyroby, szczególnie tradycyjne andyjskie tekstylia i produkty z naturalnych włókien.

The visit started with meeting Andean camelids. We were allowed to feed alpacas, llamas, and vicuñas. Fresh, long green grass was provided, and interacting with them was a lot of fun. They were mostly very friendly, although one rather temperamental lady spat on me when she did not receive her grass quickly enough. There were llamas and alpacas in all possible colours, all of them beautiful. The vicuñas were kept separately. They were shyer and calmer, but still seemed to enjoy the snack.

Zwiedzanie zaczęliśmy od spotkania z andyjskimi wielbłądowatymi. Mogliśmy karmić alpaki, lamy i wikunie. Organizatorzy rozdali świeżą, długą, zieloną trawę, a kontakt ze zwierzętami był naprawdę przyjemny. Większość była bardzo przyjazna, choć jedna dość temperamentna dama opluła mnie, gdy nie dostała trawy wystarczająco szybko. Były tam lamy i alpaki w najróżniejszych kolorach, wszystkie piękne. Wikunie trzymano osobno. Były bardziej nieśmiałe i spokojniejsze, ale również chętnie sięgały po przekąskę.

After that, we went to observe the condors. The Andean condor (Vultur gryphus) is a near-threatened species in Peru and is culturally and ecologically important. At first, I wondered whether keeping these birds there was more about tourist entertainment, but I felt much more at ease once I had time to observe the situation. The condors were kept in a huge aviary that did not seem designed with visitors as the main priority. We could approach the fence, but there were bushes in the way and a good distance between us and the birds. They were clearly not used as photo props.

Two of the condors were showing clear courtship behaviour. Condors only bond and reproduce when they feel safe, unstressed, and stable, so seeing this helped my initial doubts fade. I could then simply stand and watch these impressive birds in peace.

 

Później przeszliśmy do obserwacji kondorów. Kondor andyjski (Vultur gryphus) to w Peru gatunek bliski zagrożenia i ptak o ogromnym znaczeniu kulturowym i przyrodniczym. Początkowo zastanawiałam się, czy trzymanie ich w tym miejscu nie jest po prostu atrakcją dla turystów, ale po chwili obserwacji poczułam się dużo spokojniej. Ptaki przebywały w bardzo dużej wolierze, która wyraźnie nie była zaprojektowana pod wygodę zwiedzających. Można było podejść do ogrodzenia, ale między nami a kondorami były różne krzaczory i całkiem spory dystans (nasz zdjęcia są z zooma). Nie było mowy o wykorzystywaniu ptaków jako rekwizytów.

Dwa kondory wyraźnie też okazywały zachowania godowe. Kondory łączą się w pary i rozmnażają tylko wtedy, gdy czują się bezpiecznie, spokojnie i stabilnie, więc ten widok rozwiał moje początkowe wątpliwości. Mogłam wreszcie po prostu stać i obserwować te imponujące ptaki.

Whales Beneath the Vaulted Ceiling

Last night, we stepped into a truly unforgettable world inside Winchester Cathedral—one filled with deep blue light, haunting music, and… whales.

Yes, whales. Three monumental sperm whale sculptures, suspended from the nave of the ancient cathedral, seemed to float through the air above us. The largest measured over five meters long. Created by artist Tessa Campbell Fraser, these breathtaking sculptures formed the centrepiece of an immersive exhibition that blends art, science, and awe.

We were there for a special event hosted by the University of Southampton—an evening of talks, performances, and reflection titled Whales: A Journey Through Worlds. It explored the incredible ways whales shape not just the ocean, but our entire planet, our laws, and even our imaginations.

Three standout talks anchored the night:

  • Professor Jon Copley shared astonishing insights about deep-sea ecosystems that form around whale carcasses, turning death into life for countless ocean creatures.

  • Dr Ryan Reisinger spoke about whale migrations and how these giants connect oceans across the globe, influencing ecosystems and even human life.

  • Dr Dina Lupin took us into the world of environmental law, revealing how whales are reshaping legal thinking about nature and rights.

And between the lectures, the evening flowed with poetry and live music.

Wczoraj wieczorem przenieśliśmy się do zupełnie innego świata — świata błękitnego światła, nastrojowej muzyki i… wielorybów.

Tak, wielorybów. Trzy monumentalne rzeźby tych ssaków, stworzone przez artystkę Tessę Campbell Fraser, zawisły pod sklepieniem nawy głównej w katedrze w Winchesterze.

Pojawiliśmysię tam na wyjątkowe wydarzenie zorganizowane przez Uniwersytet w Southampton – wieczór pod hasłem Whales: A Journey Through Worlds, pełen wykładów, występów artystycznych i refleksji. Tematem przewodnim były wieloryby i ich niezwykły wpływ na oceany, ekosystemy, kulturę i prawo.

Najważniejsze były trzy wykłady:

  • Profesor Jon Copley opowiadał o ekosystemach, które tworzą się na dnie oceanu wokół martwych wielorybów – śmierć jednych daje życie innym.

  • Dr Ryan Reisinger mówił o migracjach wielorybów i o tym, jak te olbrzymy łączą ze sobą oceany, wpływając na środowisko i życie ludzi.

  • Dr Dina Lupin przedstawiła fascynujące spojrzenie na rolę wielorybów w prawie – i jak zmieniają one sposób, w jaki myślimy o naturze i sprawiedliwości.

Między wykładami zaś rozbrzmiewała poezja i muzyka na żywo.

Joy with elephants - part 2

And so, we walked and walked, but elephants knew where they were heading. We came to the place where they could bathe, but before it happened, they had to take a shower, or their pool would become a mud-hole in a few days. It also allowed to gently cool down their body temperature and avoid thermal shock. They did not seem to mind the shower, and they used it as an opportunity to drink. Somkid actually asked me to pour water into her trunk (see on the movie), which I listened to even though Marcin was screaming: do not pour water into her nose! Well, it turns out elephants are not like humans in this department. 

 

I tak szliśmy i szliśmy, ale słonie wiedziały, dokąd zmierzają. Dotarliśmy w końcu do miejsca, w którym mogły się wykąpać, ale zanim to się stało konieczny był prysznic - inaczej ich basen za kilka dni zamieniłby się w błoto. Poza tym to pozwala na łagodne ochłodzenie temperatury ciała i unikniecie szoku termicznego. Słonie zdawały się nie mieć nic przeciwko prysznicowi, wykorzystały wręcz tę okazję, aby się napić. Somkid poprosiła mnie (zobaczcie na filmiku), żebym nalała jej wody do trąby, czego posłuchałam, mimo krzyków Marcina: „nie nalej jej wody do nosa!” Cóż, okazuje się, że słonie nie są w tym zakresie podobne do ludzi.

Then there was frolicking in the water, after which the elephants bathed in the sand. Somkid and Frank were very pro-human, whilst Thangthai preferred to keep some small distance, and everyone tried to respect it. Which I liked. And off we are on the way back to the starting point. Marcin tries to go ahead and take some pictures, but Frank would not let him. If Marcin runs, Frank also runs.

 

Potem było pluskanie w wodzie, po czym słonie zrobily sobie oczywiście prysznic z piasku. Somkid i Frank byli bardzo pro-ludzcy, podczas gdy Thangthai wolała zachować niewielki dystans i wszyscy starali się to uszanować Co mi się bardzo podobało. I tak wyruszyliśmy w drogę powrotną. Marcin próbował iść przodem i zrobić kilka zdjęć, ale Frank mu nie pozwolił. Jeśli Marcin podbiegał, Frank też zaczynał biec.

We finished the visit with a nice lunch and a chat with the caregivers. I should wish them to become popular because I know they need money to feed the elephants, but at the same time, I hope they will not grow too much in popularity as at the moment I believe the elephants lead happy lives, not bothered too much by small groups of visitors. I’d rather pay a lot more for a visit and see them happy….

 

Wizytę zakończyliśmy smacznym obiadem i pogawędką z opiekunami. Z jednej strony chciałbym, żeby ludzie zaczęli doceniać takie miejsca, bo wiem, że utrzymanie słoni kosztuje. Z drugiej strony jednak mam nadzieję, że nie zaczną przyjmować zbyt wielu odwiedzających, bo w tej chwili wierzę, że słonie prowadzą szczęśliwe życie, nie za bardzo się przejmując małymi grupkami ludzi. Wolę zapłacić o wiele więcej za wizytę, ale wiedzieć, ze to przyczynia się do ich dobrostanu...

Joy with elephants -part 1

I hope we did our homework well and will visit an ethical place (I sniffed around quite a lot before our visit to make sure we would not support any cruelty). We are collected from the hotel by our driver and go outside central Pattaya. There is one more guest apart from us and that is all.

After arriving we have a quick intro, and hear the history of Thangthai and Somkid, two female elephants who had been abused in the tourist industry, and young male elephant Frank who is fostered by them.

 

Mam nadzieję, że dobrze odrobiliśmy pracę domową i odwiedzimy etyczne miejsce dające schronienie słoniom (przed wizytą sporo szperałam po necie żeby się upewnić, że nie będziemy popierać żadnego okrucieństwa).  Kierowca odbiera nas prosto z hotelu i zabiera poza centrum Pattaya. Oprócz nas jest jeszcze jeden gość i to wszystko.

Po przybyciu mamy szybkie wprowadzenie i słuchamy historii Thangthai i Somkid, dwóch słonic, które były w przeszłości maltretowane w branży turystycznej, oraz młodziutkiego Franka, także zabranego z ciężkich warunków, którym obydwie słonice się teraz opiekują.

We start by giving them a fruit snack, which obviously they love, and then we go for a walk. I watch around for any signs of chain, bull-hook, or other wrong things, but to my relief, I cannot see any throughout the whole visit.

The walk is long because the elephants pick the way. And sometimes, they prefer to go through bushes rather than stick to existing paths. The caregivers try to persuade them gently, but they are not always successful, and they do not press. As much as I can observe, the elephants decide, and we follow.

Baby Frank decided that he was Marcin’s best friend and was following him everywhere, trying to touch his face with the trunk all the time.

 

Zaczynamy od poczęstunku owocową przekąską, którą słonie oczywiście uwielbiają, a potem idziemy na spacer. Rozglądam się w poszukiwaniu śladów łańcuchów, haków lub innych niepokojacych rzeczy, ale ku mojej uldze przez cala wizytę nie widzę żadnych.

Spacer jest długi, ponieważ to słonie wybierają drogę. A one czasami wolą iść przez krzaki niż trzymać się ścieżek. Opiekunowie próbują delikatnie ich przekonać do lepszych dróg, ale nie naciskają. Na ile mogę zaobserwować, to słonie w końcu decydują, a my podążamy za nimi.

Mały Frank uznał, że jest najlepszym przyjacielem Marcina i chodził za nim wszędzie, cały czas starając się macać go swoją trąbą.

Benchakitti Park

Our plan for this evening includes night shoots of the Benchakitti Park. We decide to scout it now so that we can know what to expect later. It is about 30 minutes walk from our hotel and majority of this walk is on a lovely skywalk. We pass the busy highway and from now on, the closer we are to the park the greener it is.

 

Nasz plan na ten wieczór obejmuje nocne zdjęcia Parku Benchakitti. Idziemy wiec sobie obcykać ten park, żeby później wiedzieć, czego się spodziewać. Do parku mamy około 30 minut spacerem od naszego hotelu, a większość drogi jest na specjalnie zbudowanej dla przechodniów i rowerzystów rampie. Mijamy ruchliwą autostradę i od tej pory im bliżej parku, tym jest bardziej wszystko jest zielone.

It is as if a jungle decided to enter the city, and Bangkok is always full of contrasts. Big, relatively modern houses and hotels are interspersed by small dwellings from wood or even corrugated tin.

 

Zaczyna być tak, jakby do miasta zdecydowała się wkroczyć dżungla. Bangkok, jak zawsze, jest pełen kontrastów. Duże, stosunkowo nowoczesne domy i hotele przeplatają się z małymi domkami z drewna, a nawet ruderami z blachy falistej.

As we walk alongside a river we suddenly spot a Nessie. I look transfixed at the giant lizard swimming slowly through green waters, like a tiny dinosaur. Soon we will learn that it is a monitor lizard and they are often seen in the park area.

Monitors are some of the world’s biggest lizards and they can grow up to around two metres long and weigh up to 50 kilograms. Water monitor lizards have forked tongues (look carefully at the video clip, and you will notice it at one point), scaly skin, powerful legs, and strong tails. They are carnivores, eating rodents, snakes, fish, birds, and whatever else they can find, including carrion. They do not try to attack people unprovoked (They will be nasty if people try to harm them. But then, who wouldn’t be?).

The sound at the beginning of the video clip is our recording of cicadas.

 

 

Idąc wzdłuż rzeki, nagle dostrzegamy Nessie. Patrzymy zafascynowani na olbrzymią jaszczurkę płynącą powoli przez zielone wody, niczym mały dinozaur. Wkrótce dowiemy się, że to odmiana waranów i często widuje się je na terenie wokół parku.

Warany te to jedne z największych jaszczurek na świecie i mogą dorastać do około dwóch metrów długości i ważyć do 50 kilogramów. Warany mają rozwidlony język (widać to w którymś momencie na video clipie poniżej), pokrytą łuskami skórę, mocne nogi i mocne ogony. Są mięsożercami, jedzą gryzonie, węże, ryby, ptaki i wszystko inne, co mogą znaleźć, w tym padlinę. Nie próbują atakować ludzi bez sprowokowania (ale zaatakowane będą agresywne, kto by nie był).

Dźwięk na początku filmiku to nagrane przez nas po drodze do parku cykady.

Part of the park is closed for rebuilding but the beautiful lake surrounded by the tall iconic buildings is accessible. We stroll around, take some pictures, play in between water sprinklers, and then go back to the hotel and have enough time for a gym session and swimming pool laziness before we return to the park for evening shoots.

 

Część parku jest zamknięta z powodu przebudowy, ale piękne jezioro otoczone wysokimi kultowymi budynkami jest dostępne. Spacerujemy wzdłuż jeziora, robimy zdjęcia, ganiamy między zraszaczami, a potem wracamy do hotelu i mamy jeszcze wystarczająco dużo czasu żeby zrobić trening na siłowni i pozwolić sobie na lenistwo na basenie, zanim wrócimy do parku na wieczorną sesję.