landscape

Sacsayhuamán

Sacsayhuamán (Saqsaywaman in Quechua, which is usually translated as something like “satisfied falcon”, “speckled head” or even “city of stone”) is a massive stone complex sitting on a hill just above Cusco. Work on Sacsayhuamán began in the 1440s, but it took nearly a century to complete. The Incas did not use mortar, iron tools, or wheels. The site is the result of extremely patient stonework, shaping rocks with harder stones, sand, and bronze chisels, and then moving them with sheer manpower, ramps, and leverage. It is estimated that 20,000 men were involved in the construction: 4,000 cutting blocks from quarries, 6,000 dragging them on rollers to the site, and 10,000 working on finishing and fitting the blocks into position. Some estimates suggest that a few thousand lives were lost while dragging the enormous stones. First, boulders were split by boring holes with stone or cane rods and wet sand. Next, wooden wedges were inserted into these holes and saturated with water to crack the rocks into more manageable sizes. Finally, the rocks were moved into place using levers.

 

Sacsayhuamán (w języku keczua Saqsaywaman, co bywa tłumaczone jako „zadowolony sokół”, „nakrapiana głowa” albo nawet „miasto z kamienia”) to ogromny kompleks kamienny położony na wzgórzu tuż nad Cusco. Budowę Sacsayhuamán rozpoczęto w latach 40. XV wieku, a jej ukończenie zajęło niemal sto lat. Inkowie nie używali zaprawy, żelaznych narzędzi ani koła. Cała konstrukcja jest efektem niezwykle precyzyjnej pracy w kamieniu - skały były obrabiane twardszymi kamieniami, piaskiem oraz brązowymi dłutami, a następnie transportowane przy użyciu siły ludzkiej, ramp i systemów dźwigni. Szacuje się, że przy budowie mogło pracować około 20 tysięcy osób: część z nich wydobywała bloki w kamieniołomach, inni transportowali je na miejsce, a jeszcze inni zajmowali się ich dopasowywaniem i wykończeniem. Według niektórych szacunków w trakcie tych prac mogło zginąć nawet kilka tysięcy ludzi. Same skały rozłupywano, wiercąc w nich otwory za pomocą kamiennych lub trzcinowych prętów z mokrym piaskiem, a następnie wbijano w nie drewniane kliny, które po nasiąknięciu wodą powodowały pękanie bloków. Ostateczne przesuwanie i ustawianie kamieni odbywało się przy użyciu dźwigni.

It is not just the scale of this place that makes it remarkable, but also how absurdly precise everything is. The walls zig-zag across the hillside in huge terraces, built from stones so large that some weigh over a hundred tons, yet they fit together so tightly that there is essentially no gap between them.

Nie tylko skala tego miejsca robi wrażenie, ale także jego niewiarygodna precyzja. Kamienne mury układają się w ogromne, zygzakowate tarasy, a niektóre bloki ważą ponad sto ton. Mimo to idealnie do siebie pasują, bez użycia jakiejkolwiek zaprawy - między kamieniami praktycznie nie ma szczelin.

Functionally, it was not just a fortress, even though it clearly had a defensive role. It also had ceremonial importance, and its layout is tied to how the Incas designed Cusco itself. There is a long-standing idea that the city was shaped like a puma, with Sacsayhuamán forming the “head”, which suggests it held symbolic meaning as well as practical use.

After the Spanish took control, they dismantled parts of the fortress and reused the stones to build colonial buildings in Cusco. Ironically, many of those Spanish structures did not survive earthquakes as well as the original Inca stonework, which still stands today.

 

Sacsayhuamán nie była wyłącznie fortecą, choć pełniła również funkcje obronne. Miała także ogromne znaczenie ceremonialne i wpisywała się w plan urbanistyczny Cusco. Według jednej z popularnych interpretacji miasto miało kształt pumy, a Sacsayhuamán stanowiła jej „głowę”, co podkreśla jej symboliczne znaczenie.

Po przybyciu Hiszpanów część kompleksu została rozebrana, a kamienie wykorzystano do budowy kolonialnych budynków w Cusco. Paradoksalnie wiele z tych konstrukcji okazało się znacznie mniej odporne na trzęsienia ziemi niż oryginalna kamienna architektura Inków, która przetrwała do dziś.

There are three main zones stacked from bottom to top: the zig-zag defensive walls, the central esplanade (a huge open plaza), and the upper hill structures and towers, which are now mostly in ruins.

Protected by a steep approach from the town, the fortress only needed defensive walls on one side. These consist of three parallel terraces, each forming a massive wall that zig-zags back and forth across the hillside. The zig-zag pattern is not decorative; it creates defensive angles so that attackers would be exposed from multiple sides. The stones here are the largest in the entire site. Some are over 8-9 metres tall and weigh over 100 tons. Each stone has dozens of angles, cut so that it interlocks perfectly with its neighbours. There is no repeating pattern; every block is unique.

Archaeologists believe this section had a strong military function, but it also likely carried symbolic meaning. The zig-zags are often interpreted as representing lightning or the teeth of a puma, both of which tie into Inca cosmology.

Cały kompleks można umownie podzielić na trzy główne strefy: dolne, zygzakowate mury obronne, centralny, ogromny plac oraz górną część ze strukturami i wieżami, z których dziś zachowały się jedynie fragmenty fundamentów.

Od strony miasta forteca była chroniona stromym podejściem, dlatego mury obronne zbudowano głównie z jednej strony. Tworzą je trzy równoległe tarasy, które biegną w charakterystycznym zygzaku wzdłuż zbocza. Ten układ nie był dekoracyjny  - pozwalał na obronę z wielu kierunków jednocześnie. To właśnie tutaj znajdują się największe bloki kamienne w całym kompleksie, sięgające 8-9 metrów wysokości i ważące ponad 100 ton. Każdy z nich ma unikalny kształt, idealnie dopasowany do sąsiednich bloków, bez powtarzalnego wzoru.

Archeolodzy uważają, że ta część pełniła przede wszystkim funkcję militarną, choć mogła mieć również znaczenie symboliczne. Zygzakowate linie często interpretuje się jako odniesienie do błyskawic albo zębów pumy, co wiąże się z wierzeniami Inków.

Passing the walls, everything suddenly opens into a vast flat area. This esplanade is large enough to hold thousands of people. It was likely used for large gatherings and rituals, military assemblies, and state ceremonies linked to the Inca Empire. Today, it is where the annual Inti Raymi festival is performed every June.

Przechodząc przez mury, przestrzeń nagle otwiera się na ogromny, płaski plac. Mógł on pomieścić tysiące osób i prawdopodobnie służył zgromadzeniom, rytuałom, ćwiczeniom wojskowym oraz uroczystościom państwowym związanym z imperium Inków. Dziś odbywa się tu coroczna inscenizacja święta Inti Raymi w czerwcu.

At the top of the complex, things become more fragmented today, as this is the area that the Spanish dismantled most heavily. Originally, there were three major towers that dominated the landscape, but today only foundations and scattered stones remain.

Off to one side of the main complex is a fascinating area that is often overlooked. This is a natural rock outcrop that the Incas carved directly into, creating smooth stone slides (yes, literal slides), steps and terraces, and channels cut into the rock. It is known today as Rodadero because it is slippery, and people still slide down it.

Na szczycie kompleksu znajduje się najbardziej zniszczona część, ponieważ to właśnie tutaj Hiszpanie dokonali największych rozbiórek. Dawniej stały tu trzy główne wieże dominujące nad całą okolicą, jednak obecnie zachowały się jedynie ich fundamenty i rozrzucone fragmenty kamieni.

Na uboczu kompleksu znajduje się również mniej znany, ale bardzo ciekawy fragment – naturalna skała, którą Inkowie częściowo obrobili, tworząc gładkie ślizgi, schody, tarasy i kanały wyżłobione w kamieniu. Miejsce to nazywane jest dziś Rodadero (sliding place), ponieważ jest śliskie i do dziś ludzie zjeżdżają po jego powierzchni.

Cactus Thiemann

Cactus Thiemann sits about 10 km outside Marrakesh on the road toward Casablanca. It’s not a landscaped “designer garden” like Jardin Majorelle. It feels closer to a large-scale agricultural collection that just happens to be visually striking. The farm has also historically supplied plants to hotels and landscaping projects around Marrakesh, so it has had a commercial role alongside being a private collection. It was started in 1964 by Hans Thiemann, a German engineer who began importing and cultivating cactus species on what was essentially farmland.

In terms of visiting, it’s relatively straightforward but slightly inconvenient. There’s no real public transport that drops you anywhere close to the entrance. We opted for transport included in the online ticket, and they collected us from central Marrakesh. The return, however, was too early for us, so we called a taxi to take us back in the late afternoon. The result was perfect: a nearly empty farm in the morning, and then no one else but us later on. It makes such a difference when you can take in all this beauty without crowds everywhere.

 

Cactus Thiemann znajduje się około 10 km od Marrakesz, przy drodze w kierunku Casablanki. Nie jest to wypielęgnowany, „designerski” ogród w stylu Jardin Majorelle. Bardziej przypomina rozległą kolekcję rolniczą, która przy okazji wygląda spektakularnie. Przez lata farma dostarczała rośliny do hoteli i projektów zieleni w Marrakeszu, więc oprócz funkcji prywatnej kolekcji miała też całkiem praktyczne zastosowanie. Miejsce zostało założone w 1964 roku przez Hansa Thiemanna, niemieckiego inżyniera, który zaczął sprowadzać i uprawiać kaktusy na terenie, który wcześniej był po prostu ziemią rolną.

Sama wizyta jest dość prosta do zorganizowania, choć nieco niewygodna logistycznie. Nie ma bowiem za bardzo transportu publicznego, który dowoziłby pod samo wejście. Jadąc w tamtą stronę skorzystaliśmy z transportu wliczonego w bilet kupiony online - odebrano nas z centrum Marrakeszu. Problem pojawił się przy powrocie, bo przewidziana godzina odjazdu do Marrakeszu była dla nas za wczesna, więc w końcu udało nam się zamówić taksówkę na późne popołudnie. Wyszło to jednak bardzo na plus: rano było niemal pusto, a później mieliśmy to miejsce praktycznie już tylko dla siebie. Zupełnie inne doświadczenie niż zwiedzanie w tłumie.

The scale is what makes this place notable. The site covers several hectares (figures vary depending on the source), with over 150 species of cacti and succulents. Many are mature specimens, some planted in the 1960s, so these are not decorative plants but fully grown desert flora. Columnar cacti reach several metres high, and there are dense groupings that resemble small forests rather than individual displays.

Największe wrażenie robi skala tego miejsca. Teren zajmuje kilka hektarów (dokładne dane różnią się w zależności od źródła) i rośnie tu ponad 150 gatunków kaktusów i sukulentów. Wiele z nich to dojrzałe okazy, sadzone jeszcze w latach 60-tych, więc nie są to małe rośliny ozdobne, tylko w pełni rozwinięta roślinność pustynna. Niektóre kaktusy osiągają kilka metrów wysokości, a ich skupiska przypominają raczej niewielki las niż klasyczny ogród.

As we walk through the garden, the most striking plants are the tall, tree-like cacti. These include species from genera such as Pachycereus and Carnegiea, which can grow several metres high and create the impression of a cactus “forest.” Some of these are among the oldest plants on the site.

 

Spacerując po ogrodzie, największe wrażenie robią wysokie, drzewiaste kaktusy. Należą między innymi do rodzajów Pachycereus i Carnegiea, które mogą osiągać imponujące rozmiary i tworzą efekt „kaktusowego lasu”. To jedne z najstarszych roślin w całej kolekcji.

For a couple of hours, we meander through this “forest,” taking pictures and admiring the landscape. As the sun climbs higher, the day becomes hotter, and we retreat to the on-site café to rehydrate. The café is really charming, with light and shadow creating beautiful patterns, and it offers a commanding view over the garden.

Przez dobre kilka godzin spacerujemy po kaktusowym lesie, robimy zdjęcia i po prostu chłoniemy ten krajobraz. Tymczasem słonce wspina się po nieboskłonie i zaczyna przygrzewać więc udajemy się do kawiarni na terenie ogrodu w celu nawodnienia. Kafejka jest naprawdę urokliwa - gra światła i cienia tworzy piękne wzory w jej wnętrzu, a widok na ogród tylko dodaje klimatu.

After a few cups of tea and coffee, we are ready to explore the remaining part of the farm. There are many flatter, paddle-shaped cacti from the genus Opuntia. These are quite familiar in Morocco and are known for producing edible fruit. We also find many round, spiny varieties such as those from Ferocactus and Echinocactus, which grow in compact, globe-like shapes. The collection also includes smaller and more delicate species, such as Mammillaria and Gymnocalycium, often admired for their detailed patterns and, at the right time of year, their bright flowers.

Botanically, it’s not just cacti. We also see agave, aloe, and other arid-climate plants, although the focus is clearly on large cactus species adapted to hot, dry environments.

Po kilku szklankach herbaty i kawy wracamy na dalsze zwiedzanie. W innej części ogrodu pojawiają się bardziej płaskie kaktusy z rodzaju Opuntia - bardzo popularne w Maroku i znane z jadalnych owoców. Widzimy też wiele kulistych, kolczastych form, takich jak Ferocactus czy Echinocactus. Są też mniejsze, bardziej delikatne gatunki, na przykład Mammillaria i Gymnocalycium, które zachwycają strukturą, a w odpowiednim sezonie także kwiatami.

Cactus Thiemann to jednak nie tylko kaktusy. Widzimy też agawy, aloesy i inne rośliny przystosowane do suchego klimatu, choć wyraźnie to właśnie kaktusy grają tu główną rolę.

Alongside the plant collection from the Cactaceae, there are also a few animals, including Dromedary camels and Domestic donkeys - and we make friends with them immediately. The camels are kept in an enclosure they’ve eaten completely bare (so I guess we know why they are enclosed). They are very friendly and come up to us, expecting food, of course. A local worker notices us and brings some grass they like, and they are more than happy - not just to eat, but also to cuddle. One donkey we encounter is tied, but we spot several others walking freely through the fields.

Na terenie ogrodu są również zwierzęta, między innymi dromadery i osiołki. Oczywiście od razu się z nimi zaprzyjaźniamy. Wielbłądy przebywają na ogrodzonym terenie, który jest już całkowicie „wyjedzony”, więc łatwo się domyślić dlaczego. Są bardzo przyjazne, same podchodzą do nas, licząc na jedzenie. Jeden z pracowników przynosi nam trawę i wtedy zaczyna się prawdziwa interakcja: jedzenie, głaskanie i nawet trochę przytulania. Jeden napotkany przez nas osiołek jest uwiązany, ale kilka innych spaceruje swobodnie po terenie.

There is also an old truck on display that once belonged to Hans Thiemann. It is an Unimog, a legendary off-road utility vehicle made by Mercedes-Benz. Designed to handle extreme terrain like deserts, farms, and mountains, it has been used around the world since the 1950s for agriculture, military work, and expeditions. Thiemann used it when he first came to Morocco and when he was collecting and transporting cactus plants.

Na terenie ogrodu stoi też stary samochód należący kiedyś do Hansa Thiemanna. To Mercedes-Benz Unimog, legendarny pojazd użytkowy zaprojektowany do pracy w trudnych warunkach - na pustyni, w górach czy na farmach,  który przez dekady był wykorzystywany na całym świecie. Thiemann używał go do transportu kaktusów i pracy na farmie.

After quite a few hours of exploring, we are finally ready for our taxi. While waiting, we pop into the small shop selling cactus-related products like oils and honey. I treat myself to a rather luxurious hair oil and, of course, some chocolate. A perfect finish to a wonderful visit.

Po dobrych  kilku godzinach spędzonych na łażeniu po ogrodach jesteśmy w końcu gotowi na powrót. Czekając na taksówkę, zaglądamy jeszcze do małego sklepiku z produktami na bazie kaktusów - olejkami, miodami i innymi drobiazgami. Kupuję luksusowy olejek do włosów i, oczywiście, czekoladę. I jest to idealne zakończenie tej wizyty.

Q’enqo

About 6 km east of Cusco, on Socorro Hill, lies our next destination - the archaeological complex of Q’enqo, located just 15 minutes from the city at an altitude of approximately 3,580 meters. The name Q’enqo comes from Quechua and means “labyrinth” or “zig-zag,” referring to the tunnels, passages, underground channels, or perhaps to the crooked canal carved into the rock above the ritual chamber. Q’enqo is one of the largest huacas (sacred places) in the Cusco region and served as an important Inca ceremonial and worship centre, where rituals in honour of the major gods were performed.

Około 6 km na wschód od Cusco, na wzgórzu Socorro, znajduje się nasz kolejny przystanek - kompleks archeologiczny Q’enqo. Położony jest zaledwie 15 minut jazdy od miasta, na wysokości około 3580 m n.p.m. Nazwa Q’enqo pochodzi z języka keczua i oznacza „labirynt” lub „zygzak”, nawiązując do sieci tuneli, przejść, podziemnych korytarzy albo do krętego kanału wykutego w skale przy komnacie rytualnej. Q’enqo należy do największych huacas, czyli świętych miejsc, w regionie Cusco i pełniło ważną funkcję ceremonialno-religijną w czasach Inków - to właśnie tutaj odbywały się rytuały ku czci najważniejszych bóstw.

Like many Inca huacas, Q’enqo was created from a naturally occurring rock formation and is entirely sculpted from living stone. Because of its strong religious significance, the site was largely destroyed during the Spanish colonial period. However, as it was carved directly into solid rock, parts of Q’enqo managed to withstand this destruction. What remains today are mainly the carved rock formations, while most of the original paths and aqueducts have disappeared. The complex consists of two main areas: Q’enqo Grande (also known as Hatun Q’enqo), the larger sector open to visitors, and Q’enqo Chico (Huchuy Q’enqo), a smaller area that is currently closed to the public.

Podobnie jak wiele innych inkaskich huacas, Q’enqo powstało na bazie naturalnej formacji skalnej i zostało w całości wykute w litej skale. Ze względu na swoje ogromne znaczenie religijne miejsce to zostało w dużej mierze zniszczone w okresie kolonizacji hiszpańskiej. Ponieważ jednak obiekty były bezpośrednio wykute w skale, część kompleksu zdołała przetrwać do naszych czasów. Obecnie zachowały się przede wszystkim rzeźbione formacje skalne, natomiast większość dawnych ścieżek i akweduktów uległa zniszczeniu. Kompleks składa się z dwóch głównych części: Q’enqo Grande (znanego również jako Hatun Q’enqo), czyli większego obszaru udostępnionego zwiedzającym, oraz Q’enqo Chico (Huchuy Q’enqo), mniejszej części, która pozostaje zamknięta dla publiczności.

The most remarkable feature of Q’enqo is its underground Ritual Chamber, a single interconnected space carved entirely from a massive natural rock. The floor, ceiling, walls, ceremonial tables, niches, and tunnels were all sculpted from the same stone. Access is through a tunnel carved into the rock, alongside which runs a large zigzagging gutter. This channel leads into the main ritual area and is believed to have carried ceremonial chicha (a fermented corn beverage) or the blood of sacrificial animals. The discovery of numerous bones within the gutter suggests that this chamber was used for ritual sacrifices, most likely involving llamas and possibly humans.

This underground space also played a role in Inca death rituals. One niche may have been used to place mummies, while another reportedly held a large silver plate that reflected the sun’s rays into the chamber. Being underground, the Sacrifice Chamber symbolised an entrance to the world of the dead, and rituals may have taken place on a stone slab carved into the rock. Some researchers believe the tunnels were also used for the embalming or mummification of Inca nobles, although this interpretation is not universally accepted.

Najbardziej niezwykłym elementem Q’enqo jest podziemna Komnata Rytualna - pomieszczenie wykute w całości w potężnej, naturalnej skale. Podłoga, sufit, ściany, stoły ceremonialne, nisze oraz tunele zostały wyrzeźbione z tego samego bloku kamienia. Do wnętrza prowadzi tunel wykuty w skale, wzdłuż którego biegnie duży, zygzakowaty kanał. Prowadzi on do głównej przestrzeni rytualnej i prawdopodobnie służył do odprowadzania ceremonialnej chichy (fermentowanego napoju z kukurydzy) lub krwi zwierząt ofiarnych. Odkrycie licznych kości w tym kanale wskazuje, że komnata była miejscem rytualnych ofiar, najczęściej z lam, ale być może także z ludzi.

Podziemna przestrzeń pełniła również ważną rolę w inkaskich obrzędach związanych ze śmiercią. Jedna z nisz służyła prawdopodobnie do umieszczania mumii, natomiast w innej  znajdowała się duża srebrna płyta, która odbijała promienie słoneczne i kierowała je do wnętrza komnaty. Ze względu na swoje położenie pod ziemią Komnata Rytualna symbolizowała wejście do świata zmarłych, a rytuały mogły odbywać się na kamiennej płycie wykutej w skale. Niektórzy badacze uważają również, że tunele wykorzystywano do balsamowania lub mumifikacji inkaskiej elity, choć interpretacja ta nie jest powszechnie akceptowana.   

Above ground, Q’enqo shows clear evidence of structures related to Inca astronomy and cosmology. As with many Inca stoneworks, the carved shapes appear to represent stars and constellations. An Intihuatana, or “sun post,” or “the place where the sun is tied”can also be seen, and it may have been used to mark solar events.

Na powierzchni Q’enqo widać wyraźne ślady budowli związanych z astronomią i kosmologią Inków. Podobnie jak w wielu innych inkaskich kamiennych konstrukcjach, wyryte kształty zdają się przedstawiać gwiazdy i konstelacje. Znajduje się tu również Intihuatana, czyli „słup słoneczny” lub „miejsce, w którym wiąże się słońce”, który prawdopodobnie służył do obserwacji i wyznaczania ważnych wydarzeń słonecznych.

From Q’enqo, the Incas would have looked down upon the city of Cusco, which lay in the heart of the valley like the centre of the world. The elevated position of Socorro Hill gave them not only a commanding view of the urban centre but also a spiritual perspective: the city itself was part of a sacred landscape, intertwined with rivers, mountains, and huacas. From this vantage point, the Incas could observe the alignment of the sun and stars over the city, marking solstices, equinoxes, and other important celestial events that guided agricultural and ceremonial calendars.

Z Q’enqo Inkowie spoglądali w dół na miasto Cusco, położone w sercu doliny niczym centrum świata. Wysokie położenie wzgórza Socorro dawało im nie tylko panoramiczny widok na miasto, lecz także duchową perspektywę: samo Cusco było częścią świętego krajobrazu, splecionego z rzekami, górami i miejscami świętymi (huacas). Z tego punktu Inkowie mogli obserwować ustawienie słońca i gwiazd nad miastem, wyznaczając przesilenia, równonoce oraz inne ważne zjawiska astronomiczne, które regulowały kalendarze rolnicze i ceremonialne.

Surrounding the archaeological site is an eucalyptus forest filled with imposing trees, which has been declared a UNESCO World Heritage Site.

Wokół Q’enqo rośnie las eukaliptusowy, który został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Puka Pukara

Our next stop is Puka Pukara, an Inca archaeological site. Its name comes from Quechua: puka meaning red and pukara meaning fortress, due to the reddish hue its walls take on in the evening.

Naszym kolejnym przystankiem jest Puka Pukara, inkaskie stanowisko archeologiczne. Nazwa pochodzi z języka keczua: puka oznacza czerwony, a pukara twierdzę, co nawiązuje do czerwonawego odcienia murów o zachodzie słońca.

Although traditionally labelled a fortress, modern archaeology suggests it was more of a military and administrative checkpoint rather than a defensive stronghold. It likely functioned as a control point for travellers entering or leaving Cusco, a tambo (rest stop or lodging complex) for messengers, the army and nobility, and a surveillance point thanks to its elevated strategic position. It is also believed to have worked in tangent with the nearby site Tambomachay, which served ceremonial purposes (see my previous entry). Elite visitors heading to or from Tambomachay may have been processed or housed at Puka Pukara. It is even said that the chincana (underground tunnel) connected this place directly to Tambomachay, although this is unproven.
This archaeological complex features terraces, walls and stairways that make the urban layout suitable and functional. The buildings are made of stones of various sizes, with the surfaces of the rocks being rather rugged and scarcely worked compared with other archaeological sites. The structure was built using limestone native to the area, mostly medium and small stones, all joined with great precision, making it resistant to seismic activity. The complex includes three walls with irregular floor plans, built across three levels.

Choć tradycyjnie nazywa się ją twierdzą, współczesne badania sugerują, że pełniła raczej funkcję wojskowego i administracyjnego punktu kontrolnego niż obiektu obronnego. Prawdopodobnie Puka Pukara służyła jako miejsce odprawy podróżnych wchodzących do lub opuszczających Cusco, tambo, czyli rodzaj zajazdu dla posłańców, wojska i szlachty, a także punkt obserwacyjny dzięki swojemu położeniu na wzniesieniu. Uważa się również, że miejsce to powiązane było z pobliskim Tambomachay, miejscem o znaczeniu rytualnym (zobacz moj poprzedni wpis). Elitarni goście podróżujący do lub z Tambomachay mogli tu sie zatrzymywać na noc. Istnieje nawet teoria o chincanie, podziemnym tunelu, który miał łączyć oba miejsca, choć nie zostało tov obiektywnie potwierdzone.

Kompleks składa się z tarasów, murów i schodów, które tworzą praktyczny i dobrze zaplanowany układ przestrzenny. Budowle wzniesiono z kamieni różnej wielkości, o dość surowych i niewiele obrobionych powierzchniach, szczególnie w porównaniu z innymi inkaskimi stanowiskami. Konstrukcja została wykonana z miejscowego wapienia, głównie średnich i małych bloków, starannie dopasowanych, co zapewnia jej odporność na wstrząsy sejsmiczne. Całość obejmuje trzy mury o nieregularnych kształtach, rozmieszczone na trzech poziomach.

There is also an excellent panoramic view of the surrounding valleys, which may explain why it served so effectively as a lookout.

Rozciąga się stąd również wspaniały panoramiczny widok na okoliczne doliny, co może tłumaczyć, dlaczego miejsce to tak dobrze sprawdzało się jako punkt obserwacyjny.

Unfortunately the place is closed during our visit, but at least we can see it from above. :)

Niestety podczas naszej wizyty obiekt jest zamknięty, ale możemy zobaczyć go z góry. :)

Cristo Blanco

We kicked off the day bright and early, like 6:30 a.m. kind of early (and that was already after breakfast). A car scooped us up from the hotel, and we headed uphill for about 15 minutes, climbing into the hills above Cusco. First stop: Cristo Blanco.

Cristo Blanco (a.k.a. the big white Jesus statue watching over the city) is one of Cusco’s most iconic landmarks. It stands 8 meter tall, with arms stretched wide in a gesture of protection of the city. The statue is perched on Pukamoqo Hill (also known as Red Hill), which sits at 3,575 meters above sea level. The Incas considered this a sacred spot, and it's not far from the impressive Sacsayhuaman fortress.

The sculpture itself has an interesting backstory. It was a gift from the Arab-Palestinian community in 1945 and was created by local sculptor Francisco Olazo. It’s made from granite, cedar, clay, iron, and wire.

Dzień zaczęliśmy wcześnie rano. Po śniadaniu, około 6:30, z hotelu odebrał nas samochód i po około 15 minutach jazdy pod górę dotarliśmy w okolice wzgórz nad Cusco. Pierwszy przystanek: Cristo Blanco.

Cristo Blanco (czyli „Biały Chrystus”) to jeden z najbardziej charakterystycznych punktów w Cusco. To ośmiometrowy posąg Jezusa Chrystusa z rozpostartymi ramionami, który stoi na wzgórzu i symbolicznie chroni miasto. Statua znajduje się na wzgórzu Pukamoqo (znanym też jako „Czerwone Wzgórze”), położonym na wysokości 3575 metrów n.p.m. Inkowie uważali to miejsce za święte, a w pobliżu znajduje się imponująca twierdza Sacsayhuamán.

Sama rzeźba została podarowana przez społeczność arabsko-palestyńską w 1945 roku, a jej autorem był lokalny artysta Francisco Olazo. Do jej budowy użyto granitu, cedru, gliny, żelaza i drutu.

But what makes this stop so memorable is the incredible view over Cusco. From up here, the city stretches out in every direction, quiet and golden in the early morning light.

Ale to, co naprawdę czyni ten przystanek wyjątkowym, to niesamowity widok na całe Cusco. Z góry miasto rozciąga się we wszystkie strony, o tej porze jeszcze ciche i skąpane w porannym świetle.

We took a few photos (we could easily even spot our previous hotel from here), took it all in, and left just as souvenir vendors began to arrive and set up for the day. Perfect timing.

Zrobiliśmy kilka zdjęć (bez trudu udało nam sie stąd wypatrzeć nasz poprzedni hotel), przez chwilę postaliśmy chłonąc widoki i ruszyliśmy dalej, kiedy pierwsi sprzedawcy pamiątek zaczęli przywozić swoje stoiska. Idealne planowanie.