garden

Christmas at Kew part 2

The next big installation is called Treetop Rock, and as we approach, the unmistakable sound of rock music blasts from the speakers, instantly energising the atmosphere. Towering trees and mist generators create a stunning backdrop for the show. Bursts of laser beams pierce through the mist, casting mesmerising patterns in the air. The pulsating music, dazzling lights, and cyclic appearance of mist create a spectacular display.

Następna duża instalacja nazywa się „Treetop Rock” i słychać ją już z daleka, z głośników rozbrzmiewają bowiem dźwięki świątecznej muzyki rockowej. Wysokie drzewa i generatory mgły są kluczowym elementem tej instalacji. Wiązki kolorowych laserów przebijają się przez mgłę, malując dynamiczne wzory w powietrzu. Pulsująca muzyka, kolorowe światła i pojawiająca się cyklicznie mgła tworzą spektakularny pokaz.

After passing under huge festive arches, we find ourselves inside yet another stunning installation: Spark Ballet & Floating Candles. We are greeted by hundreds of candles suspended gracefully in the air, creating the surreal illusion that they are floating above our heads. Additionally, there are lanterns hanging on trees and placed on the ground, with the light flickering inside to create an effect as if those lights are dancing.

 

Po przejściu pod ogromnymi świątecznymi łukami znajdujemy się w środku kolejnej wielkiej instalacji: „Spark Ballet & Floating Candles.” Witają nas tu setki świec zawieszonych w powietrzu, tworząc surrealistyczną iluzję, że unoszą się nad naszymi głowami. Dodatkowo na drzewach i na ziemi wiszą też latarnie, a światło migocze w ich środku, tworząc efekt, jakby te światła tańczyły do muzyki.

We then pass by the giant illuminated lily flowers that tower nearly three meters high, their vibrant blooms and expansive leaves reaching toward the sky. After that, we find ourselves entering one of the longest light tunnels ever featured at “Christmas at Kew”. Made of bright, ever-changing light tubes, the tunnel wraps around us like a captivating ribbon of colour, guiding us forward. Each step through the tunnel reveals a new combination of hues, immersing us in a dazzling display. Emerging from the tunnel, we are greeted by the sight of 22 enormous moonlight flowers glowing in vivid red.

Następnie mijamy gigantyczne, świecące kwiaty lilii, które wznoszą się na wysokość prawie trzech metrów, a ich jaskrawe kwiaty i liście zdają się sięgać nieba. Za liliami wchodzimy do jednego z najdłuższych tuneli świetlnych, jakie kiedykolwiek zaprezentowano podczas „Christmas at Kew”. Zbudowany z ciągle zmieniających kolor świetlówek tunel ciągnie jak urzekająca wstęga barw, prowadząc nas do kolejnego miejsca. Wychodząc z tunelu, wita nas widok 22 ogromnych kwiatów księżycowych świecących na czerwono.

Sensoji temple first visit part 2

Next to the Main Hall stands the elegant five-storied pagoda. It represents the five elements in Buddhist cosmology: earth, water, fire, wind, and space.

The current structure dates from 1973. While it looks traditional on the outside, it’s built with a modern steel-and-concrete frame for durability. It stands 53.32 meters tall and was relocated to the left side of the Main Hall after World War II—it used to stand on the right.


Obok Głównej Sali stoi smukła, pięciopoziomowa pagoda. Reprezentuje pięć elementów w buddyjskiej kosmologii: ziemię, wodę, ogień, wiatr i przestrzeń.

Obecna pagoda pochodzi z 1973 roku. Choć z zewnątrz wygląda tradycyjnie, zbudowana jest z nowoczesnych materiałów – stali i betonu. Ma 53.32 metra wysokości. Przed wojną stała po prawej stronie głównego budynku świątyni, ale po odbudowie umieszczono ją po lewej.

In front of the Main Hall is the omikuji corner, where visitors can draw traditional fortune slips. It’s open 24/7—even when the temple itself is closed. To draw an omikuji, you shake a metal box until a numbered stick falls out. Then you find the corresponding drawer and take your fortune. There are seven levels of luck, from daikichi (大吉excellent luck or great blessing) to daikyou (大凶terrible luck). If you like your fortune, you take it home. If you don’t like it and you don’t want it to come true, tie the omikuji to a wire rack nearby to leave the bad luck behind in hope to find a better one.


Przed głównym budynkiem świątyni znajduje się punkt omikuji, czyli miejsce z tradycyjnymi wróżbami. Wróżby można losować przez całą dobę, nawet gdy sama świątynia jest zamknięta.

Aby znaleźć swoją wróżbę, potrząsa się metalowym pojemnikiem, aż wypadnie patyczek z numerkiem. Znajduje się wowczas szufladkę z tym samym numerkiem i wyciąga los. Istnieje siedem poziomów szczęścia – od daikichi (wielkie błogosławieństwo) po daikyou (wielki pech).

Jeśli wróżba jest pomyślna – zabierasz ją ze sobą do domu. Jeśli nie, można przywiązać ją do stojaka, zostawiając zły los za sobą.

There are several smaller shrines and statues scattered throughout the temple grounds. We pass by Yakushidō Hall, built around 345 years ago. It is one of the oldest surviving buildings in the entire complex.

A short walk brings us also to Awashimadō Hall, dedicated to Awashima Myojin, a deity associated with women’s health, childbirth, and protection. Every year on February 8th, the traditional ritual of Harikuyō is performed here. Used and broken sewing needles are gently inserted into blocks of tofu or konjac and offered with gratitude, giving the humble tools symbolic rest after a lifetime of service.

Nearby, a small landscaped stream winds through the garden, home to colorful koi carp. There are also several stone statues and figures tucked into corners or beside footpaths.

Na terenie świątyni znajduje się kilka mniejszych kapliczek i posągów. Pacerując, mijamy kaplicę Yakushidō, wzniesioną około 345 lat temu. To jeden z najstarszych zachowanych budynków w całym kompleksie.

Niedaleko znajduje się też  kaplica Awashimadō, poświęcona Awashimie Myōjin – bóstwu opiekującemu się zdrowiem kobiet, ciążą i porodem. Co roku, 8 lutego, odbywa się tutaj tradycyjny rytuał Harikuyō – zużyte i złamane igły do szycia wkłada się ostrożnie w tofu lub konjac i ofiarowuje jako wyraz wdzięczności. To symboliczny gest zapewnienia tym przedmiotom odpoczynku po latach wiernej służby.

Ogrody przecina strumień, w którym mieszkają kolorowe karpie koi. Są tu także kamienne posągi i figury, ustawione przy ścieżkach lub w zakamarkach ogrodu.

A short walk to the east brings us to Asakusa Jinja, a Shinto shrine much smaller than Sensoji. Dedicated to the two brothers and their village chief who founded Sensoji, it likely dates back to the late 12th century, with the current structure built in 1649. Remarkably, it survived numerous fires, the Great Kantō Earthquake of 1923, and the 1945 firebombing, making it one of the oldest surviving structures in Tokyo.

Guarding the path to the shrine and keeping away evil spirits are two komainu (lion–dog guardians). Komainu are often found at Shinto shrines, and typically, one is depicted with an open mouth, and the other has a closed mouth, symbolizing the beginning and end of all things.

The main hall’s facade is beautifully decorated with carvings of dragon motifs, phoenixes, and kirin—symbolic animals representing peace, happiness, and divine safeguarding.

We also notice a fountain with three dragon figures under a small roof. In Japanese belief, dragons are water spirits that bring rain to ward off fire, offering protection and prosperity.

Krótki spacer w kierunku wschodnim prowadzi nas do Asakusa Jinja – świątyni shintō, znacznie mniejszej niż Sensoji. Poświęcona jest ona dwóm braciom i naczelnikowi wioski, którzy założyli Sensoji. Jej początki sięgają prawdopodobnie końca XII wieku, a obecna struktura została wzniesiona w 1649 roku. Co niezwykłe, świątynia przetrwała liczne pożary, wielkie trzęsienie ziemi w Kantō w 1923 roku oraz bombardowania z 1945 roku, co czyni ją jednym z najstarszych zachowanych budynków w Tokio.

Ścieżki do świątyni strzeże para komainu – lwopodobnych psów, mających za zadanie odpędzać złe duchy. Komainu są częstym elementem świątyń shintō – jeden z nich ma zazwyczaj otwartą paszczę, drugi zamkniętą. Symbolizuje to początek i koniec wszelkich rzeczy.

Fasada głównej hali jest zdobiona rzeźbieniami przedstawiającymi smoki, feniksy i kiriny – mityczne stworzenia symbolizujące pokój, szczęście i boską opiekę.

Naszą uwagę przyciąga również fontanna z trzema smokami ukryta pod niewielkim daszkiem. W japońskich wierzeniach smoki są duchami wody, które sprowadzają deszcz chroniący przed ogniem, przynosząc ochronę i pomyślność.

Instead of heading back via Nakamise-dōri, we followed the path behind it, which was far less crowded and full of quirky souvenir shops and little eateries. From here, we turn right and are heading to Tokyo Skytree, one of the tallest structures in the world, for some breathtaking panoramic views of the city.

Practicalities: To reach Sensoji, take the Asakusa Subway Line to Asakusa Station—a short walk from the temple. The station is also served by the Ginza Line and the Tobu Skytree Line.

 

Zamiast wracać przez zatłoczoną ulicę Nakamise-dōri, wybraliśmy ścieżkę biegnącą za nią – znacznie mniej uczęszczaną, za to pełną oryginalnych sklepików z pamiątkami i małych knajpek. Stamtąd odbijamy w prawo i ruszamy w stronę Tokyo Skytree – jednej z najwyższych konstrukcji na świecie – by podziwiać zapierającą dech w piersiach panoramę miasta.

Informacje praktyczne: aby dotrzeć do Sensoji, należy wsiąść w linię metra Asakusa i wysiąść na stacji Asakusa – to tylko krótki spacer od świątyni. Stacja ta jest również obsługiwana przez linię Ginza oraz Tobu Skytree Line.

Majorelle Blue

Jarden Majorelle was bought in 1984 by Yves Saint Laurent and Pierre Berge after its previous owner,  French landscape painter Jacques Majorelle, died in a car accident. The famous fashion designer’s goal was to protect this place from deterioration.

Majorelle created this beautiful botanical garden inspired by the Arab Islamic gardens around his villa and workshop. The villa, an iconic Majorelle Art Deco house, is painted in cobalt blue with a few splashes of bright yellow.

 

Jarden Majorelle został kupiony w 1984 roku przez Yvesa Saint Laurenta i Pierre'a Berge po tym, jak jego wcześniejszy właściciel, francuski malarz pejzażysta Jacques Majorelle, zginął w wypadku samochodowym. Celem słynnego projektanta mody było zabezpieczenie tego miejsca przed zniszczeniem.

Majorelle stworzył ten piękny botaniczny ogród inspirowany arabskimi ogrodami islamskimi wokół swojej willi i warsztatu. Kultowy dzisiaj budynek willi Art Deco, jest pomalowany na odważny kobaltowy kolor z kilkoma plamami intensywnej żółci.

The garden is centred around a water basin, and it contains three hundred and fifty plant species brought from the five continents, including cacti, hibiscus, cypresses, palm trees, geranium, weeping willows, bamboo, water lilies, bougainvillaea, and ferns. It is divided by four main walkways that cross each other. Every turning, every spot here is a photographer’s dream with vibrant pops of magenta, blue, green, yellow, and dark orange dominating the palette.

 

Ogród zawiera trzysta pięćdziesiąt gatunków roślin sprowadzonych z pięciu kontynentów, w tym kaktusy, hibiskusy, cyprysy, palmy, pelargonie, wierzby płaczące, bambusy, bugenwille i paprocie, a także staw z liliami wodnymi.  Cały teren jest podzielony czterema głównymi alejkami przecinającymi się ze sobą. Każdy zakręt, każdy kąt tutaj to raj dla fotografa, z akcentami magenty, niebieskiego, zileni, żółci i ciemnego pomarańczu dominującymi w palecie barw.

After Yves Saint Laurent passed away in 2008, his memorial was built in the garden.

Po śmierci Yvesa Saint Laurenta w 2008 roku w ogrodzie zbudowano pomnik poświęcony jego pamięci.

After visiting a small art gallery and gift shop we pop into the courtyard café to taste the local chocolate pancakes.

Po wizycie w małej galerii sztuki i sklepie z pamiątkami wpadamy jeszcze do kawiarni na dziedzińcu, aby spróbować lokalnych czekoladowych naleśników.

(Not so) Secret Garden

The very first place we visit in Marrakesh is Le Jardin Secret. Despite the name, the garden isn’t that much of a secret anymore. On the contrary, it is usually on a “must visit” list of nearly everyone visiting Marrakesh, so it is worth coming early (or very late) to avoid the crowds. And that is why we start the day from here.

 

Pierwszym miejscem, które odwiedzamy w Marrakeszu, jest Le Jardin Secret. Wbrew swojej nazwie ogrody te nie są żadną tajemnicą. Wręcz przeciwnie, zwykle znajduje się na liście „must visit” prawie każdej osoby odwiedzającej Marrakesz, dlatego warto tu przyjść, jak tylko otwierają (lub bardzo późno), aby uniknąć tłumów. I dlatego też zaczynamy dzień od tego miejsca.

A powerful local chief once owned this place, and it was one of the largest private riads in the medina. But it is not the old buildings that are the attention catcher here; it is the lush greenery of the exotic and Islamic gardens. The riad was watered by a unique underground irrigation system (khettara), which is still operational today. We understood much better how it works after watching a very interesting movie in one of the visitable rooms on the ground floor. The khettara is a ground drainage tunnel that intercepts the water of the groundwater aquifer and then distributes it to the city’s mosques, fountains and hammams. It also reached some of the great houses, including Le Jardin Secret, which had its own water supply -  a rare privilege and an additional sign of wealth.

 

Dzisiejszy Le Jardin Secret był kiedyś jednym z największych prywatnych riadów w medynie. Ale to nie stare budynki najbardziej przyciągają tutaj uwagę, a raczej dwa piękne ogrody: egzotyczny i islamski. Caly teren riadu był nawadniany przez unikalny podziemny system nawadniania (khettara), który funkcjonuje do dziś. Zasady jego działania zrozumieliśmy po obejrzeniu bardzo ciekawego filmu w jednej z sal pawilonu udostępnionych do zwiedzania. Khettara to podziemny tunel odwadniający, który przechwytuje wodę z warstwy wodonośnej wód gruntowych, a następnie rozprowadza ją do miejskich meczetów, fontann i łaźni. Tunele te docierały także do najważniejszych riadów, w tym Le Jardin Secret, który miał dzięki temu własny dostęp do wody– rzadki przywilej i dodatkowy znak zamożności.

To see the watch tower, we head up the narrow stairs to the café at its base, where we are collected by the local guide. The 17-m tall tower is constructed from brick and lime mortar, with large wooden beams enclosed in the walls to consolidate the structure. The room on the top floor has a richly decorated ceiling and an excellently decorated door.

 

Aby obejrzeć wieżę wartowniczą wchodzimy wąskimi schodami do kawiarni u jej podnóża, gdzie czeka na nas miejscowy przewodnik. 17-metrowa wieża jest zbudowana z cegły i zaprawy wapiennej, a duże drewniane belki są zamknięte w ścianach, aby wzmocnić jej konstrukcję. Pomieszczenie na najwyższym piętrze ma bogato zdobiony sufit i pięknie zdobione drzwi.

From the top of the tower, we can admire the whole medina.  

Ze szczytu wieży możemy podziwiać całą medynę.

On the way down, we stop in a cafe for a glass of juice. It is a splendid place to have a refresher whilst surveying the Secret Garden below.

 

Po drodze na dół zatrzymujemy się w kawiarni na szklankę soku pomarańczowego. Chwila relaksu przy soku, z widokiem na piękne ogrody poniżej, pomaga naładować akumulatory w tym upale.

The exotic garden is filled with plants from all over the world (for example, South Africa, Madagascar, Australia and Latin America), emphasising the experimental aspect of the great gardens of Marrakech. It recalls the Garden of Eden with colourful blooms, bird songs and water trickling from fountains and channels which irrigate the garden.

 

Egzotyczny ogród wypełniony jest roślinami z całego świata (m.in. z RPA, Madagaskaru, Australii i Ameryki Łacińskiej), podkreślając eksperymentalny aspekt znakomitych ogrodów Marrakeszu. Przypomina on ogród Eden z kolorowymi kwiatami, śpiewem ptaków i wodą sączącą się z fontann i kanałów nawadniających ogród.

The Islamic garden was restored following the likely nineteenth-century layout. This four-part layout of this garden was designed to facilitate the irrigation of the grounds. Rows of citrus trees help create the effect of the bustan, or scented orchard garden.

 

Islamski ogród został odrestaurowany zgodnie z tym, jak projektowano ogrody w XIX wieku. Czteroczęściowy układ tego ogrodu ułatwia także nawadnianie terenu. Rzędy drzew cytrusowych pomagają stworzyć efekt bustanu, czyli pachnącego sadu.

The sea of bluebells

We have just realised it is a season for bluebells. And we also started to learn (by trials and errors method, obviously) how to make proper reels on Instagram. Thus, we have decided to combine two things and drive to the woods belonging to the Hinton Ampner. I am a bit tired, to be honest; this week was tough at work, and we are not yet completely recovered from COVID. But the weather is lovely, and we have never visited Hinton Ampner before. The house is closed today, but we stroll around the gardens and then take a walk to the woods, and there we encounter a proper violet sea of bluebells. It must be just the perfect time as they bloom in abundance. It took us quite a few hours to take pictures and record all the clips we wanted, but it was big fun. My feet are hurting now, and I am so exhausted I will sleep like a baby tonight. See below what we have experienced today (some of the images are just mobile phone snaps).

Właśnie zdaliśmy sobie sprawę, że to sezon na dzwonki. Zaczęliśmy też uczyć się (oczywiście metodą prób i błędów), jak robić właściwe szpule na Instagramie. Postanowiliśmy zatem połączyć te dwie rzeczy i udaliśmy się do lasów należących do Hinton Ampner. Szczerze mówiąc, jestem dzisiaj trochę zmęczona; ten tydzień był ciężki w pracy, a my nie doszliśmy jeszcze całkiem do siebie po COVIDzie. Ale pogoda jest piękna, a my nigdy wcześniej nie odwiedziliśmy Hinton Ampner, więc nie ma co gnuśnieć w domu. Sam dworek jest dziś zamknięty, ale spacerujemy po ogrodach, a potem idziemy trasa przez należące do posesji lasy i tam napotykamy prawdziwe fiolotowe morze dzwonków. Musieliśmy trafić w idealny czas, kiedy kwitną one najobficiej. Kilka godzin zajęło nam zrobienie zdjęć i nagranie wszystkich klipów, które chcieliśmy nagrać, ale zabawa była przednia. Bolą mnie teraz stopy i jestem tak wyczerpana, że będę dziś spać jak niemolak. W galerii jak zawsze podsumowanie, czego doświadczyliśmy (niektóre obrazy to tylko zdjęcia z telefonu komórkowego, więc jakość trochę ograniczona).