food

Kyoto Kitchen with friends

We are back at the Kyoto Kitchen in Winchester today, but this time with friends. The restaurant will move to a different place soon (but still in Winchester), so this is the last opportunity to enjoy their tasting menu in the current place. Food is as good as always, a bit of an adventure for friends who are not used to sushi or raw meats. But there is also tempura, teriyaki salmon, teriyaki chicken, and sweets, so they seem OK with the dinner. Or so I hope.

Dziś odwiedzamy po raz kolejny Kyoto Kitchen w Winchester, ale tym razem z przyjaciółmi. Restauracja wkrótce przeniesie się w inne miejsce (nadal w Winchester), więc to ostatnia okazja, by cieszyć się ich menu degustacyjnym w dotychczasowej lokacji. Jedzenie jest jak zawsze pyszne. Trochę może jest to wyzwanie dla przyjaciół, którzy nie są przyzwyczajeni do sushi lub surowego mięsa. Ale jest też tempura, łosoś teriyaki, kurczak teriyaki i desery, więc mam nadzieje, że generalnie im smakowało.

Alice

 Tonight we found ourselves at the Garden Society again, this time for a cabaret dinner inspired by the story of Alice.

 

Dzisiejszego wieczoru znowu znaleźliśmy się w the Garden Society, tym razem na kabaretowym obiedzie inspirowanym historią Alicji.

They prepared the room very well, I almost didn't recognise where I was.

Bardzo fajnie przygotowali salę, prawie nie rozpoznałam gdzie jestem.

The dinner was very pleasant, especially the baked camembert with vegetables.

Obiad był bardzo przyjemny, zwłaszcza pieczony camembert z warzywami.

 The cabaret shows were quite varied, and we both had a great time.

Występy kabaretowe były dość różnorodne i bardzo dobrze się obydwoje bawiliśmy.

Cafe Kitsune

Before we start exploring the floral compositions in Chelsea, we decided to po in in for a little something to the Cafe Kitsuné. It is the well-known coffee shop franchise of the music and fashion brand Maison Kitsuné, located on the ground floor of Pantechnicon (inside an archway connecting Motcomb Street with the Halkin Arcade). I grab an Earl Grey tea and a Blossom Iced Matcha Latte, Marcin gets coffee. And we also indulge in a sandwich and a delicious sweet pastry.

 

Zanim zaczniemy eksplorować kwiatowe kompozycje w Chelsea, wpadamy jeszcze na małe co nieco do Cafe Kitsuné. To znana kawiarnia, będąca częścią francuskiej marki muzycznej i modowej Maison Kitsuné. Mieści się ona na parterze budynku Pantechnicon, w przejściu łączącym ulice Motcomb z Halkin Arcade. Ja zamawiam herbatę Earl Grey i Blossom Iced Matcha Latte, Marcin wybiera kawę. Dodatkowo raczymy się kanapką i pysznym ciastkiem.

The Garden Society (afternoon tea)

Today we decided to visit The Garden Society in Eastleigh for an afternoon tea. But to be a bit less naughty, we walked all the way there and returned by Uber. The place turned out to be really cute, and the food was delicious.

Dzisiaj postanowiliśmy udać się na afternoon tea do The Garden Society w Eastleigh . Ale żeby grzech był chodź trochę mniejszy, przeszliśmy całą drogę tam na piechotę, a jedynie wróciliśmy Uberem. Miejsce okazało się naprawdę urocze, a jedzenie pyszne.

As it is still the month of the coronation, this was the light motive of the event. As such, we dined in the company of the king lion and the cakes were adorned with royalty motifs.

Ponieważ jest to wciąż miesiąc koronacji, taki był też motyw przewodni naszego „podwieczorku”. W związku z tym jedliśmy w towarzystwie króla lwa, a ciasta były ozdobione symbolami władzy królewskiej.

And I have bough a lion for my office :)

 I kupilam sobie złotego lwa do biura :)

The Ivy Cafe, Richmond

After the Orchid Festival, we treat ourselves to the cream tea at The Ivy Café. It is an all-day dining British café and restaurant, but it is far from a timid eatery. Instead, it offers a lavish, highly colourful interpretation of traditional brasserie design, brimming with marble, mirrored surfaces, burnt-orange upholstery, and playful wildlife accents.

 

Po Festiwalu Orchidei wpadliśmy do The Ivy Café na “cream tea”. To lokal, w którym można wpaść zarówno na kawę i ciasto, jak i zjeść coś konkretnego, ale spokojnej, typowej kawiarni tu nie znajdziecie. Wnętrze to prawdziwa uczta dla oczu: marmury, lustra, kanapy w pięknym kolorze ochry i wszechobecne motywy zwierzęce, które nadają mu wyjątkowego charakteru.

The bar is very much the star of the interior: a gleaming marble counter lined with striking tangerine leather stools. Nearby, banquettes and mid-century chairs appear to clash in a riot of shapes and colours, but the effect is entirely intentional.

Artwork near the windows nods to the restaurant’s proximity to Richmond Park, while the walls are crowded with an eclectic mix of paintings and drawings - from birds, hares, and other wildlife to charming depictions of dogs, including a very dapper pointer or two.

The Ivy style is immediately recognisable - you know it’s The Ivy the moment you step inside, yet each branch puts its own spin on the classic formula. That ability to blend a signature look with subtle, idiosyncratic touches is what sets the chain apart and makes me want to visit them all. In Richmond, the playful references to the park give the interior its own distinctive charm.

Bar zdecydowanie przyciąga wzrok: marmurowy blat otaczają skórzane stołki w intensywnym pomarańczowym kolorze. Wokół porozstawiane są kanapy i krzesła w stylu mid-century, które na pierwszy rzut oka wydają się być „nie od kompletu”, ale w rzeczywistości wszystko jest przemyślane i w pełnej harmonii. Prace na ścianach przy oknach nawiązują do bliskości restauracji z Richmond Park, podczas gdy pozostałe ściany wypełnia eklektyczna mieszanka obrazów i rysunków - od ptaków, zajęcy i innej dzikiej przyrody po urocze przedstawienia psów, w tym jednego czy dwóch wyjątkowo eleganckich pointerów.

Styl Ivy jest od razu rozpoznawalny - wiesz, że jesteś w Ivy, jak tylko przekroczysz próg kawiarni, nawet jeśli odwiedzasz zupełnie nową filię. A jednocześnie każdy lokal wprowadza własny, niepowtarzalny akcent: drobne i czasem zaskakujące detale, które nadają poszczególnym kawiarniom ich indywidualny charakter. To właśnie ta umiejętność łączenia charakterystycznego wystroju z subtelną, idiosynkratyczną różnorodnością sprawia, że chce się odwiedzać kolejne lokale tej sieci. W Richmond są to wspomniane elementy nawiązujące do pobliskiego parku.

We came straight from the gardens, so our outfits were comfortable and simple - but that was no problem. The Ivy is the kind of place that tempts you to dress up a little, yet you feel completely at home even if you don’t.

Our cream tea was a feast for both the eyes and the palate. We started with smoked salmon and cream cheese sandwiches – a perfectly executed classic. The grilled chicken brioche with truffle mayo added a rich, indulgent twist, while the scones, of course, came with clotted cream and strawberry jam that tasted like summer in a jar. Dessert was delightfully whimsical: a cake masquerading as a tiny flower pot, with chocolate-shaving “soil” and a delicate bloom on top, accompanied by macarons decorated with tiny honeybees.

Nasz posiłek był prawdziwą ucztą nie tylko dla podniebienia, ale także dla oczu. Zaczęliśmy od klasycznych kanapek z wędzonym łososiem i serkiem śmietankowym - perfekcyjnie przygotowana klasyka angielskiej „popołudniowej herbaty”. Grillowana pierś kurczaka w bułce brioche z majonezem truflowym dodała „małą nutkę dekadencji”, a oczywiście nie zabrakło także tradycyjnych skonów z gęstą śmietaną i truskawkowym dżemem. Było także ciastko udające małego kwiatka w doniczce, z „ziemią” z wiórków czekoladowych, a do tego makaroniki udekorowane maleńkimi pszczołami.

And then there was the ladies’ room - pure flamboyance. The ceiling is completely covered in silk peonies, while Chinoiserie tapestries of monkeys, flowers, and butterflies, shimmering with glossy details and golden accents, create a lush, jungle-like world - yet somehow it feels more like the refined elegance of Asia than a wild rainforest. You came to a bathroom, and found yourself in a baroque theatre, or perhaps a room Marie Antoinette herself might have called her own.

No i oczywiście gwóźdź programu w każdej kawiarni Ivy - damska toaleta. Czysta ekstrawagancja. Sufit całkowicie pokrywają jedwabne peonie, a tapiserie w stylu chinoiserie z małpami, kwiatami i motylami, połyskujące złotymi detalami, tworzą bujny, egzotyczny świat, który łączy w sobie wyrafinowaną estetykę Azji z prawdziwą dżunglą. Przyszłaś do toalety, a znalazłaś się w barokowym teatrze albo może po drugiej stronie lustra…

After leaving the restaurant, I spotted a small shop filled with home décor objects and couldn’t resist peeking inside. Through the window we could see oversized glass bowls planted like tiny forests under glass, along with an eclectic mix of decorative pieces. What really caught my eye, though, were the animals made from paper - not quite origami, but sculptural forms created by bending and gluing crisp white paper into geometric shapes. They had several large animals on display, and after a brief moment of admiration (and very little hesitation), we stepped in and ended up buying a cat for ourselves.

Po wyjściu z restauracji zauważyliśmy niewielki sklep z dekoracjami i nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zajrzeć do środka. W witrynie stały duże szklane misy z roślinami tworzącymi małe „lasy w szkle”, a wokół nich różne ciekawe dekoracyjne przedmioty. Moją uwagę najbardziej przyciągnęły jednak papierowe zwierzęta — nie do końca origami, raczej rzeźby z białego papieru, powstałe przez zginanie i sklejanie geometrycznych elementów. Na półce stało kilka dużych okazów i po chwili oglądania weszliśmy do środka… a chwilę później jeden z nich był już nasz. Oczywiście jest to kot.