London

The Hitchhiker’s Guide to the Galaxy at the Riverside Studios

Here we are in the theatre again. Today it is our favourite kind of spectacle, immersion style. We are seeing The Hitchhiker’s Guide to the Galaxy, based on Douglas Adams’ iconic sci-fi comedy, and for the first time we find ourselves at Riverside Studios in London, Hammersmith.

I znowu jesteśmy w teatrze. Tym razem padło na nasz ulubiony rodzaj spektaklu, czyli formę immersyjną. Wybraliśmy się na The Hitchhiker’s Guide to the Galaxy, inspirowany kultową komedią science fiction Douglasa Adamsa, a przy okazji po raz pierwszy trafiliśmy do Riverside Studios w londyńskim Hammersmith.

The story begins in an unusual pub setting, where we settle in with a drink of our choice thanks to our VIP tickets, and before we quite realise it, the actors blend in and start chatting with the audience. From that pub scene the performance expands into a series of interconnected spaces around the venue, and we move from room to room as the story unfolds. Arthur Dent, Ford Prefect, Zaphod Beeblebrox and a few others narrowly escape the destruction of Earth and hitch a ride on a passing spaceship, and we follow along. Along the way we meet the depressed yet wonderfully witty robot Marvin and join the quest to understand the mystery of Life, the Universe and Everything.

Wszystko zaczyna się w dość nietypowej przestrzeni pubowej. Z drinkiem w ręku, co było miłym dodatkiem do biletów VIP, spokojnie rozglądamy się dookoła, aż w pewnym momencie orientujemy się, że aktorzy już są wśród nas i zaczynają nawiązywać rozmowy z publicznością. Stamtąd akcja stopniowo przenosi się do kolejnych pomieszczeń, a my wędrujemy po całym budynku, podążając za historią. Arthur Dent, Ford Prefect, Zaphod Beeblebrox i kilku innych bohaterów w ostatniej chwili uchodzą z życiem przed zagładą Ziemi i ruszają w kosmiczną podróż, w którą zostajemy wciągnięci razem z nimi. Po drodze spotykamy Marvina, wiecznie przygnębionego, a przy tym błyskotliwego robota, i razem próbujemy zgłębić tajemnicę Życia, Wszechświata i Wszystkiego.

The performance is a blend of immersive staging, musical elements, dance and theatrical spectacle, and it lasts about ninety minutes. You do not strictly need to be deeply familiar with Douglas Adams’ books or the film adaptation to enjoy the experience, but knowing the story definitely helps you enjoy it more. As we had VIP tickets, which perhaps were not strictly necessary but we have no regrets, we also received a deck of cards printed with illustrations inspired by the book and the play. We stayed for one more soft drink afterwards, and then it was time to head off for dinner.

Całość łączy w sobie elementy teatru immersyjnego, muzyki, ruchu i wizualnego rozmachu, a spektakl trwa około półtorej godziny. Nie trzeba być zagorzałym fanem książek Adamsa ani znać filmu na pamięć, żeby dobrze się bawić, ale orientacja w tym świcie zdecydowanie dodaje przedstawieniu smaku. My skusiliśmy się na bilety VIP, co niekoniecznie dało jakieś wielkie przywileje, ale nie żebyśmy też szczególnie żałowali, zwłaszcza że dostaliśmy talię kart z ilustracjami inspirowanymi książką i spektaklem. Po przedstawieniu zostaliśmy jeszcze na jednego soft-drinka, a potem przyszedł czas ruszyć dalej, tym razem już na kolację.

Wahaca Covent Garden

As always, a visit to London means food. On the way to the theatre, we briefly stop at the Southbank Centre Food Market after noticing a Polish stand selling grilled sausages. We very rarely eat sausages these days, but the pull of nostalgia was strong.

Jak zawsze, wizyta w Londynie oznacza że będziemy jeść. W drodze do teatru zatrzymujemy się na chwilę na Southbank Centre Food Market, bo zauważamy polskie stoisko z grillowanymi kiełbaskami. Bardzo rzadko jemy obecnie kiełbasę, ale nostalgia zrobiła swoje.

After the spectacle, we have dinner booked at Wahaca, a colourful, casual Mexican restaurant serving tacos, small plates, and quesadillas, with a lively, buzzy vibe right in the heart of the West End. It is actually the original Wahaca location, where the whole chain began back in 2007, inspired by the street food markets of Mexico. Btw, these Mexican eateries are the brainchild of Thomasina Miers, who won MasterChef in 2005.

We spot it easily thanks to the bold, colourful display in the front window, filled with papier-mâché decorations and floral elements, and step down into the restaurant. The interior aims to evoke Mexico’s lively street markets and urban hangouts rather than a formal dining room. We are welcomed by bright colours, relaxed seating and a touch of industrial chic. The place is crowded, and we wait in line for a few minutes before getting our table. Without a reservation, they would likely have sent us away. From this moment on, though, everything runs smoothly and efficiently.

Po spektaklu mamy zarezerwowaną kolację w Wahaca, kolorowej meksykańskiej restauracji serwującej tacos, tapas i quesadillas w samym sercu West Endu. Jest to pierwsza lokalizacja sieci Wahaca, od której wszystko się zaczęło w 2007 roku, po tym, jak Thomasina Miers zwyciężyła w MasterChef w 2005 roku.

Łatwo ją zauważyć dzięki odważnej, kolorowej witrynie pełnej figure z papier-mâché, kwiatowych dekoracji i ozdób. Schodzimy zatem po schodach do środka Restauracja jest położona poniżej ulicy). Wnętrze przywołuje klimat tętniących życiem meksykańskich ulicznych targów i miejskich miejsc spotkań, a nie formalnej restauracji. Wita nas feeria barw, wygodne chociaż bardzo różne miejsca do siedzenia i lekka nuta industrialnego klimatu. Lokal jest pełen gości i czekamy dobrych kilka minut w kolejce, zanim dostaniemy stolik. Bez rezerwacji pewnie odesłaliby nas z kwitkiem. Od tego momentu jednak wszystko działa sprawnie i bez zarzutu.

The menu offers a variety of fresh, street-food style Mexican dishes. Do not confuse it with the heavy, cheesy plates common in Tex-Mex, but instead think soft corn tortillas, smoky grilled flavours and fresh salsas. We immediately know what we want, even though many options are tempting. The Sunshine Bowls call our names. They are vibrant bowls of 30 plants, with avocado, corn, spinach, quinoa, black beans and a coconut and lime dressing. I choose grilled chicken, while Marcin goes for halloumi. They look beautiful and taste even better. I also order a Three Citrus Fizz, pink grapefruit, lime and lemon served sparkling over ice, while Marcin opts for a margarita and Lucky Saint.

Menu oferuje szeroki wybór świeżych, street foodowych dań kuchni meksykańskiej. Nie chodzi tu o ciężkie, serowe potrawy znane jako Tex-Mex, raczej zaś o miękkie kukurydziane tortille, dymne grillowane smaki i świeże salsy. Od razu wiemy, co chcemy zamówić, choć wiele propozycji w menu naprawdę kusi. Sunshine Bowls wołają do nas najgłośniej. To kolorowe miski pełne aż 30 roślin, z awokado, kukurydzą, szpinakiem, komosą ryżową, czarną fasolą i kokosowo-limonkowym dressingiem. Ja wybieram wersję z grillowanym kurczakiem, a Marcin z halloumi. Wyglądają pięknie i smakują jeszcze lepiej. Do tego zamawiam Three Citrus Fizz, różowy grejpfrut, limonkę i cytrynę podane na lodzie z bąbelkami, a Marcin decyduje się na margaritę i Lucky Saint.

For dessert, we decide on the Warm Chocolate and Pecan Cake, a dense, moist cake featuring toasted sesame and ancho sugar, served with a unique, very slightly alcoholic whipped tequila cream, Earl Grey tea and coffee. I am officially a fan of Wahaca after this first visit. It was so good that I now want to visit all the Wahacas.

Na deser wybieramy ciepłe ciasto czekoladowo-pekanowe, gęste i wilgotne, z dodatkiem prażonego sezamu i cukru ancho, podawane z wyjątkowym, lekko alkoholowym kremem z tequilą. Oczywiście do tego herbata Earl Greyem i kawa. Po tej pierwszej wizycie zostałam oficjalną fanką Wahaki. Jedzenie było tak dobre, że teraz chcę odwiedzić wszystkie Wahaki w Londynie.

Banksy Limitless - additions

The final section of the exhibition was the Underground Immersive Experience. One highlight was a pair of Puma trainers displayed in a glass case, specially designed for Banksy’s Turf War exhibition. There was also a reconstruction of the Grim Reaper riding a Dodgem, inspired by the infamous Dismaland event. Through a door marked Atelier, we entered a small room. Inside, a figure sat at a desk, cutting out stencils, while a semi-transparent screen between this figure and us displayed some moving pictures. The projection told a story about Banksy and included some of his most famous quotes. To be honest, this section was less impressive than the others and only took a few minutes to explore.

 

Ostatnia część wystawy to Underground Immersive Experience. Jednym z głównych punktów były tu buty Puma wystawione w szklanej gablocie, specjalnie zaprojektowane na potrzeby wystawy Banksy’ego Turf War. Znajdowała się tu także rekonstrukcja Śmierci jeżdżącej na Dodgemie, inspirowana słynnym wydarzeniem Dismaland. Przez drzwi oznaczone jako Atelier weszliśmy do małego pokoju. W środku przy biurku siedziała postać, wycinająca szablony, podczas gdy umieszczony pomiędzy nią a nami półprzezroczysty ekran wyświetlał ruchome obrazy. Projekcja opowiadała historię Banksy’ego i zawierała niektóre z jego najsłynniejszych cytatów. Szczerze mówiąc, ta część była mniej imponująca niż pozostałe i zajęła nam tylko kilka minut.

The spray-painting experience was also included with our tickets. We each received a t-shirt in our chosen size and had the chance to create our own stencil-style design inspired by Banksy. We did this activity first, then left our creations to dry before taking them home as a unique memento of the exhibition.

W cenę biletu wliczone było również doświadczenie malowania sprayem. Każdy z nas otrzymało koszulkę i wybrany przez siebie szablon inspirowany Banksym. Zajęliśmy się tym na samym początku, a następnie zostawiliśmy nasze prace do wyschnięcia, aby móc zabrać je do domu jako nietypową pamiątkę z wystawy.

Banksy Limitless part 2

Passing the famous Meat Truck, we enter a replica of a London Underground platform - Prankadilly Circus. The walls are tiled, the recorded rush of trains hums, and posters line the platform: Trolley Hunters, The English Maid, and others. We walk through a space where Banksy’s art once existed illegally, but here it is safe, ticketed, and curated.

Mijając słynną Ciężarówkę z Mięsem, wchodzimy na replikę peronu londyńskiego metra – Prankadilly Circus. Ściany wyłożone są kafelkami, w tle dudni nagrany szum przejeżdżających pociągów, a peron zdobią plakaty: Trolley Hunters, The English Maid i inne. Przechodzimy przez przestrzeń, w której sztuka Banksy’ego kiedyś istniała nielegalnie, ale tutaj jest bezpieczna, biletowana i starannie zaaranżowana.

As we leave the station behind, daylight floods the next vast white hall, ornamented by the skeletal base of a Ferris wheel, its empty spokes clawing skyward. A glass-painted replica of Girl with Balloon floats above our heads, her red heart-shaped balloon suspended mid-air. Around the edges, provocations resurface: a crushed red telephone box, Kate Moss rendered in Warhol’s pop palette, and £10 banknotes printed with Princess Diana’s face.

A corner dedicated to Banksy’s view on immigration presents a famous drawings of anti-immigration birds alongside a boat overloaded with refugees, stark and sobering.

 

Opuszczamy stację i wchodzimy do kolejnej ogromnej sali, gdzie przez szklany sufit wlewa się światło dzienne. Nad naszymi głowami unosi się szklano-malowana replika Girl with Balloon, jej czerwony, sercowaty balonik zawieszony w bezruchu, a za nimi wznosi się rama diabelskiego młyna. Sala nie jest oczywiście wolna od prowokacji: uszkodzona czerwona budka telefoniczna z kilofem „w plecach”, Kate Moss w pop-artowej palecie w stylu Warhola oraz banknoty £10 z twarzą księżnej Diany.

W rogu poświęconym Banksy’ego poglądach na imigrację słynny rysunek „antyimigracyjnych” ptaków obok łodzi przeładowanej uchodźcami - obraz surowy i trzeźwiący.

Opposite a riot helmet made of disco-ball crystals as a small but potent symbol. It fuses two worlds: authority, law enforcement, state control, and threat of violence in helmet form, contrasted with mirrored crystals evoking spectacle and entertainment. Named Met Ball, it wittily references one of the most exclusive celebrity events, turning oppression into spectacle. Surrounding it, the walls are covered with posters from past Banksy exhibitions, while Forgive Us Our Trespassing and Stop Me Before I Paint Again occupy their niches - a dialogue about guilt, rebellion, and the tension between legality and artistry. For me, this corner encapsulates Banksy himself: a constant insurgent navigating authority and spectacle, rebellion and recognition, always just beyond the reach of control.

 

Po przeciwnej stronie hełm policyjny wykonany z lśniących kryształów dyskotekowej kuli - niewielki, lecz wymowny symbol. Łączy dwa światy: świat autorytetu, egzekwowania prawa, kontroli państwa i groźby przemocy zaklętej w formie hełmu, zestawiony jest z lustrzanymi kryształami przywołującymi widowisko i rozrywkę. Nazwany Met Ball, sprytnie nawiązuje do jednego z najbardziej ekskluzywnych wydarzeń celebryckich, zamieniając opresję w spektakl. Na ścianach w tej części galerii znajdują się także plakaty z dawnych wystaw Banksy’ego, a Forgive Us Our Trespassing oraz Stop Me Before I Paint Again zajmują kluczowe miejsca na ścianach, prowadząc dialog o winie, buncie i napięciu panującym między prawem a sztuką. Dla mnie ta sekcja jest podsumowaniem samego Banksy’ego: wiecznego buntownika lawirującego między systemem a sztuką, prowokacją a sławą, wymykającego się każdej próbie kontroli.

The final installation is the Infinity Room. Mirrors extend in every direction, multiplying visitors into many reflections. Fragments of Banksy’s imagery start to flicker around: the girl with her balloon, a rat with a brush, slogans half-familiar and half-erased. The exhibition is about Banksy - but it is also about you. It has been so from the start, but now it is spelled out explicitly: reflections fold in on themselves until you are both spectator and spectacle, the protest and the product. Every wall you passed, every image photographed, every plaque read ask: Who are you? Where are you in the grand scheme of things? Rebellious or complacent? Repressed or repressing? Blissfully ignorant or painfully aware? Or maybe all of it?

Then we exit through the gift shop, of course… past T-shirts bearing faces of defiance. And for a moment, the whole experience feels like a trap you willingly stepped into. And it makes you think all over again…

 

Ostatnią instalacją jest Infinity Room. Lustra ciągną się tu we wszystkich kierunkach, mnożąc odwiedzających w nieskończone odbicia. Na tych lustrach wyświetlane są przez chwilę fragmenty obrazów Banksy’ego: dziewczynka z balonikiem, szczur z pędzlem, sceny z Palestyny, hasła na pół znane, na pół wymazane z pamięci. Wystawa opowiada o Banksym, ale tak naprawdę opowiada też o tobie. Od początku była ona o tobie, lecz dopiero w tym miejscu mówi to wprost: odbicia nakładają się na siebie, aż stajesz się jednocześnie widzem i widowiskiem, protestem i produktem. Każda ściana, obok której tu przeszedłeś, każde zrobione zdjęcie, każda przeczytana tabliczka pyta: Kim jesteś? Gdzie lokujesz się w tej rzeczywistości? Jesteś buntownikiem czy biernym obserwatorem? Jesteś represjonowany czy represjonujący? Błogo nieświadomy czy może boleśnie świadomy? A może jesteś wszystkim tym naraz, zależnie od kontekstu?

Potem, rzecz jasna, wychodzimy przez sklepik… mijając koszulki z symbolami buntu. I przez ułamek chwili całe doświadczenie wydaje się komercyjną pułapką, w którą wszedłeś z własnej nieprzymuszonej woli. I zmusza cię to, byś jeszcze raz wszystko przemyślał…

Belgravia in Bloom 2025

It is that time of year again! So, we are off to see “London in bloom”. The theme of the Belgravia festivl this year is “Through the Seasons.” We kicked things off with a breakfast treat, but I will save that for a separate entry.

In my head, Belgravia in Bloom always starts at Peggy Porschen, and this year they are as whimsical as ever. Even from afar, you can see a beautifully lush archway featuring dense clusters of pink, cream, and deep magenta blooms. Their take on this year's theme was inspired by Shakespeare’s A Midsummer Night’s Dream.

 

To znowu czas festiwalu „London in bloom” Tematem przewodnim tegorocznego festiwalu w Belgravii jest „“Through the Seasons”(„Przez pory roku”). Dzień zaczęliśmy od śniadaniowych pyszności, ale o tym opowiem w osobnym wpisie.

W mojej głowie spacer po Belgravia in Bloom zawsze zaczyna się od Peggy Porschen i w tym roku cukiernia jest tak samo bajkowa jak zawsze. Już z daleka wzrok przyciąga jej fasada w pastelowym różu ozdobiona girlandami utkanymi z różowych, kremowych i amarantowych kwiatów. Ich tegoroczna interpretacja tematu została zainspirowana Szekspirem i jego Snem nocy letniej.

The TomTom Coffee House, which sits just opposite Peggy, opted for what I can only call "aggressive pastels." Lush bunches of blue, yellow, pink, and red flowers arch around the main entrance, playfully adorned with little owls, pumpkins, butterflies, and bees.

On the opposite side, the Lime Tree Hotel is also beautifully decorated with a half-arch made of rustic tree branches and colourful flowers.

Eccleston Yards is relatively modest this year, adorned only with a few oversized flowers and some flowery armchairs including an interactive floral swing chair.

 

TomTom Coffee House, który znajduje się naprzeciwko Peggy, postawił w tym roku na agresywne pastele. Nad głównym wejściem pyszni się obfita girlanda niebieskich, żółtych, różowych i czerwonych kwiatów, ozdobiona dodatkowo figurkami małych sówek, dyń, motyli i pszczół.

Hotel Lime Tree również wygląda zacnie  - jego wejście zdobi asymetryczny półłuk wykonany z gałęzi i kolorowych kwiatów.

Dziedziniec Eccleston Yards jest w tym roku stosunkowo skromny. Udekorowano go kilkoma wielkimi kwiatami i kwiecistymi fotelami (w tym dużą huśtawką).

But it is in front of the Parson’s Nose butchers where we find the "Crowned by Nature" installation by Neill Strain Floral Couture: a massive, three-dimensional, larger-than-life sculpted head of Mother Nature. The face and facial features are meticulously crafted using tightly packed green moss, live plants, and textured grasses to create incredibly realistic shadows, depth, and contours. Her cascading hair and crown are woven from a massive gradient of seasonal flowers.

Za to tuż przed rzeźnikiem Parson’s Nose trafiamy na instalację „Crowned by Nature” autorstwa Neill Strain/Floral Couture. To ogromna, trójwymiarowa twarz Matki Natury. Rysy twarzy zostały pieczołowicie wyprofilowane z gęstego, zielonego mchu, żywych roślin i ozdobnych traw, co tworzy niesamowicie realistyczne cienie, głębię i fakturę. Jej kaskadowe włosy i korona zrobione są z sezonowych kwiatów.

A vibrant floral arch curves over the Pepa London entrance; colour-wise, it is easily one of my favorite compositions on the trail.

Meanwhile, in front of Papouelli, there is a large, sunflower-themed installation featuring children's mannequins playing among the blooms. For some reason, it feels just a tad spooky to me!

Nad wejściem do Pepa London zwisają piękne girlandy kwiatów - pod względem doboru kolorów to jedna z moich ulubionych kompozycji na całej trasie.

Kawałek dalej, przed Papouelli, stoi duża instalacja z motywem słoneczników, w których bawią się dziecięce manekiny. Trochę mi one przypominają jakieś ufo-ki i z jakichś powodów ta instalacja trąci wg mnie nutką horroru.

The Moyses Stevens flower shop naturally boasts a stunning floral arch at its entrance, and several other boutiques nearby are surrounded by beautiful displays - we especially liked Beulah and Walden Chymist.

Les Senteurs perfumery also stands out with a whimsical white teapot pouring a colourful, floral brew right into a white teacup.

Kwiaciarnia Moyses’a Stevens’a oczywiście również przygotowała imponujący kwiatowy łuk przy wejściu, a kilka sąsiednich sklepów nie ustępuje jej kroku - nam najbardziej wpadły w oko dekoracje u Beulah oraz w Walden Chymist.

Perfumeria Les Senteurs też wyróżnia się z tłumu pomysłowym, białym imbrykiem, z którego do filiżanki „wylewa się” barwny, kwiatowy napar.

 The main showcase by Moyses Stevens, however, is "The Butterfly Calendar" on Elizabeth Street.

Główną atrakcją przygotowaną  przez Moyses’a Stevens’a jest jednak projekt „The Butterfly Calendar” (Kalendarz  Motyli) na Elizabeth Street.

We then headed towards Chelsea, resting for a brief moment in the Horatio’s Garden and admiring some of the most beautifully adorned shop windows along the way.

Na koniec ruszamy w kierunku Chelsea, zatrzymując się na krótką chwilę wytchnienia w Horatio’s Garden i podziwiając po drodze jedne z najpiękniej zaaranżowanych witryn sklepowych.

Oh, and I spotted a gorgeous watering can shaped like a white cat! Sadly, it was a bit too expensive to justify the purchase. At least I took a picture.

Aha, wpadła mi w oko cudna konewka/czajniczek w kształcie białego kota! Niestety cena  zwalalała z nóg i nie mogłam usprawiedliwić tego zakupu. Ale przynajmniej zrobiłam jej zdjęcie.