architecture

Casa Concha - Museum Machu Picchu

After breakfast, we head to Casa Concha, an 18th-century colonial mansion that now houses the Machu Picchu Museum. The house itself is worth a visit - it was built over Inca foundations and later belonged to José de Santiago Concha, a Spanish nobleman and colonial official. The architecture blends Spanish colonial style with elements of earlier Inca stonework, which is visible in some parts of the building. In a way, the house mirrors the story of Peru itself: layered with history, full of contrasts, and deeply rooted in both Inca and colonial pasts.

Outside, it features a stone facade from the Inca period that was later altered to include colonial-era doorways. Above the main entrance, a Baroque-style balcony with seven sections was added.

 

Po śniadaniu udajemy się do Casa Concha, kolonialnej rezydencji z XVIII wieku, w której dziś mieści się Muzeum Machu Picchu. Sama już willa jest warta zobaczenia - wybudowano ją na fundamentach inkaskiej budowli i należała m.in. do José de Santiago Concha, hiszpańskiego szlachcica i urzędnika kolonialnego (stąd nazwa miejsca). Architektura łączy styl hiszpańskiego kolonializmu z fragmentami kamiennej konstrukcji inków, które wciąż widać w niektórych częściach budynku. W pewnym sensie dom odzwierciedla historię Peru -jest pełen warstw, kontrastów i mocno zakorzeniony w obu tradycjach: inkaskiej i kolonialnej.

Na zewnątrz fasada wykorzystuje kamień z okresu inkaskiego, przerobiony później tak, by wbudować w niego późniejsze kolonialne drzwi. Nad drzwiami dodano także balkon w stylu barokowym, podzielony na siedem części.

The inner courtyard is quiet and open, with a two-level gallery running around it. The columns are stone, worn smooth, and the upper level on three sides is lined with simple arches that mirror the ones below. In the courtyard, there’s a small glass-covered section. Beneath it lies part of the original Inca flooring, about two meters below the current surface. Through the glass, we can see the perfectly cut stones, still tightly fitted together after centuries.

Dziedziniec wewnętrzny jest otoczony z trzech stron dwupoziomową galerią. Kolumny są kamienne, wygładzone czasem i użytkowaniem, a górny poziom, podobnie jak dolny, zdobią proste arkady. W jednym miejscu dziedzińca znajduje się mały przeszklony fragment. Pod nim widać część oryginalnej inkaskiej posadzki, około dwóch metrów poniżej obecnego poziomu. Przez szybę widać idealnie docięte kamienie, ciasno dopasowane i nieporuszone przez stulecia.

Inside the mansion, we spot patches of old mural paintings peeking out on stairways and upper-floor walls. These are colonial-era frescoes, uncovered during restoration and originally painted in the late 1700s. They show flowers, birds, fruit, and religious figures like San Cristóbal and San Miguel Arcángel.

Na ścianach przy schodach oraz na górnych kondygnacjach dostrzegamy fragmenty starych fresków. Są to polichromie kolonialne, odsłonięte podczas renowacji, pierwotnie namalowane pod koniec XVIII wieku. Przedstawiają kwiaty, ptaki, owoce oraz postaci świętych, jak Św. Krzysztof, czy Archanioł Michał.

The museum holds over 360 artefacts that Hiram Bingham took back to Yale in 1912 for study and which were finally returned to Peru in 2011, including some early photographs. Despite what many think, Bingham didn’t actually “discover” Machu Picchu. Local people had always known about it and guided him to the site. He wasn’t even the first European to visit. Still, he was the one who put Machu Picchu on the world map making it popular.

The museum also has in its possession a collection from San Antonio Abad University from more recent excavations.

 

Muzeum przechowuje ponad 360 artefaktów, które Hiram Bingham zabrał do Yale w 1912 roku na badania i które ostatecznie wróciły do Peru w 2011 roku, łącznie z wczesnymi fotografiami. Wbrew powszechnemu przekonaniu, Bingham nie „odkrył” Machu Picchu. Lokalni ludzie zawsze wiedzieli o tym miejscu i to oni zaprowadzili go do ruin. Nie był on nawet pierwszym Europejczykiem, który tam trafił (o czym mówią nawet jego własne zapiski). To on jednak sprawił, że świat na serio zainteresował się Machu Picchu.

Muzeum posiada również znaleziska z prac archeologicznych prowadzonych przez Uniwersytet San Antonio Abad.  

As we move through the museum, it’s clear how central religion was to Inca life. The Incas worshipped many gods: Wiracocha, the creator; Inti, the sun god; Mamaquilla, the moon goddess; Illapa, the thunder god; and Pacha Mama, mother Earth. But their beliefs went beyond these major gods. Spirits lived in rivers, rocks, mountains, and ancestors - these were called huacas and could be found all around Cusco. To keep good relations with these spirits, people made offerings and held rituals. Many of the ceramics, textiles, and weapons on display were made as gifts to these gods.

The museum explains how Inca religious life followed two calendars—one based on the sun’s yearly path, the other on the cycles of the moon and stars. Ceremonies were carefully timed with these calendars, blending the everyday with the sacred.

 

W muzeum Machu Picchu wyraźnie widać, jak bardzo religia przenikała życie Inków. Wierzyli oni w wielu bogów: Wirakoczę (boga stwórcę), Inti (boga słońca), Mamaquillę (boginię księżyca), Illapę (boga grzmotu) i Pacza Mamę (matkę Ziemię). Ale wiara sięgała też dalej, obejmując duchy rzek, gór, kamieni, czy przodków. Te święte miejsca i duchy nazywano huacas i były one rozsiane po całym terenie Cusco. Aby utrzymać z nimi harmonię, składano im ofiary i przestrzegano różnych rytuałów. Wiele ceramiki, tkanin i broni, które wchodzą w skład ekspozycji muzeum powstało właśnie jako ofiary dla bóstw.

Muzeum pokazuje także, jak życie religijne Inków podporządkowane było dwóm kalendarzom - jeden oparty na cyklu rocznym Słońca, drugi na cyklach Księżyca i gwiazd. Ceremonie planowano zgodnie z tymi cyklami, łącząc życie codzienne ze światem sacrum.

One thing that stood out was the importance of textiles. These were often prized more than gold or silver. The finest cloth, called cumbi, was made from alpaca wool and cotton. Clothing wasn’t just practical; it was a symbol of status. The Sapa Inca (the ruler) and his inner circle wore tunics decorated with geometric designs called tocapu, often crafted from rare vicuña wool.

 

Jedna rzecz szczególnie przykuwa uwagę - znaczenie tkanin. Były często cenione wyżej niż złoto albo srebro. Najlepszy materiał wytwarzano z wełny alpaki i bawełny. Ubrania miały nie tylko funkcję praktyczną, ale także symbolizowały status. Sapa Inka (przywódca) i jego najbliższe otoczenie nosili tuniki ozdobione geometrycznymi wzorami zwanymi tokapu, często tkanymi z rzadkiej wełny wikunii.

We also learned about the quipu—a system of knotted strings made from cotton or camelid fibre, used for keeping records. “Quipu” means “knot” in Quechua. Different colours, types of knots, string direction, and placement all carried meaning. Incas used it to track numbers in a decimal system - a pretty advanced form of bookkeeping without writing.

 

Poznaliśmy też quipu — system supełkowych nici z włókna bawełnianego lub z lamy, który służył do „zapisywania” informacji. „Quipu” w języku keczua oznacza „supeł”. Kolor, kierunek utkania i miejsce położenia włókna, oraz rodzaj supełka, przekazywały konkretne znaczenie. Inkowie wykorzystywali tu system dziesiętny liczenia i zapisywali supełkowo nawet zaawansowane informacje.

There’s also a detailed model of Machu Picchu itself, similarly like in Museo Inka, but to be honest, we fully understood it only after visiting Machu Picchu.

 

W muzeum znajduje się także szczegółowa makieta Machu Picchu, podobna do tej, którą widzieliśmy w Museo Inka, chociaż tak w pełni zrozumieliśmy ją dopiero po wizycie w cytadeli.

The museum also shares findings from studies of bones found in burial caves at Machu Picchu. These show that people there ate a lot of maize – sometimes it constituted up to 65% of their diet. The bone and teeth analyses suggest their lives weren’t especially harsh or violent, though some did suffer illnesses like tuberculosis and iron-deficiency anaemia.

One striking feature of Inca-era skeletons is head shaping. In many parts of South America, including Machu Picchu, babies’ heads were wrapped with cloth or bound with boards to intentionally reshape their skulls. This practice was banned by Spanish authorities in 1585 and again in 1752. Because infant skulls are soft and malleable, reshaping was relatively easy and did not damage the brain. At Machu Picchu, both intentional and accidental skull shaping has been found. The intentional kind was commonly known as “Aymara-style.” It involved shaping the skull to create an elongated, often slightly flattened head.

 

Muzeum pokazuje również wyniki badań kości z grobowców Machu Picchu. Wynika z nich, że w diecie mieszkańców przeważała kukurydza — czasem stanowiła nawet 65% ich pożywienia. Analizy zębów i kości sugerują, że życie nie było tam wyjątkowo trudne ani pełne przemocy, choć zdarzały się choroby jak gruźlica czy anemia z niedoboru żelaza.

Jedną z bardziej zaskakujących praktyk było formowanie głowy. U niemowląt owijało się głowy ciasno materiałem lub używano specjalnych deseczek, by celowo zmienić kształt czaszki. Praktykę tę zakazali Hiszpanie w latach 1585 i potem jeszcze raz w1752. Ponieważ czaszki dzieci są miękkie, zmiany kształtu głowy były łatwe do osiągnięcia i zwykle bezpieczne. W szczątkach z Machu Picchu znaleziono zarówno celowe, jak i przypadkowe deformacje. Te celowe zwykle były w stylu zwanym „Aymara”, gdzie czaszki były wydłużone i lekko spłaszczone.

Metalwork was another important activity in Machu Picchu. Archaeologists found raw metal, unfinished pieces, waste from the production process, and the tools used to make them. Most of the metal objects were made from tin bronze (an alloy of copper), but gold and silver were used too.

One museum scene shows a metalworker hammering a rough silver nugget into a thin sheet using a polished stone.

 

Obróbka metalu była ważnym elementem życia w Machu Picchu. Archeolodzy odkryli surowiec, niedokończone przedmioty, odpady produkcyjne i narzędzia. Większość wyrobów była z brązu cyny (stop miedzi), ale wykorzystywano też złoto i srebro.

W jednej z ekspozycji widać rzemieślnika, uderzającego srebrną bryłkę wygładzonym kamieniem, by zrobić z niej cienką blaszkę.

In another display, the Sapa Inca (the ruler) is shown receiving an official who holds a quipu. The ruler wears the traditional headdress called a mascaypacha, along with a fine tunic made of alpaca wool. His rank is also shown by gold sandals and large gold ear ornaments. A servant nearby holds gold beakers filled with chicha, the traditional corn beer.

Inna scena przedstawia Sapa Inkę, który przyjmuje urzędnika trzymającego quipu. Władca nosi maskalpacz, tradycyjną ozdobę głowy, oraz ozdobną tunikę z alpaki. Jego status podkreślają złote sandały i duże złote kolczyki. Obok stoi służący ze złotymi kubkami napełnionymi chichą, tradycyjnym piwem z kukurydzy.

Finally, the museum highlights the mallki - royal mummies who were revered as living ancestors. They were sacred, treated like living ancestors, and brought out during major celebrations like Capac Raymi, Inti Raymi, and Huarachico. To the Incas, death wasn’t the end. Ancestors remained an active part of the community, and their presence was honoured regularly.

Na koniec muzeum pokazuje mallki, królewskie mumie, które traktowano jak żywych przodków. Były one obecne i czczone podczas głównych uroczystości: Capac Raymi, Inti Raymi, czy Huarachico. Dla Inków śmierć nie była bowiem końcem. Przodkowie pozostawali integralną częścią społeczności i byli regularnie honorowani.

Apart from the permanent expositions, on the second floor of Casa Concha, we found a temporary gallery space. It turned out to be the IV Salón de Artes Visuales, organized by UNSAAC together with the Universidad del Arte Diego Quispe Tito, presented at the museum during their anniversary celebrations.

 

Oprocz stałych ekspozycji muzeum, na drugim piętrze natrafiliśmy na wystawę tymczasową. Był to „IV Salón de Artes Visuales”, organizowany przez UNSAAC wraz z Universidad del Arte Diego Quispe Tito.

Early morning walk

Today we got up at 5 a.m., which already felt like a bold life choice, because we’d heard there was a morning mass at Templo de Santa Clara. Apparently, it was our chance to see the church’s interior. Well, turns out “we heard” wasn’t exactly the most reliable source. The place was completely closed and nothing indicated it would change any time soon.

Still, despite the slightly crispy weather (we donned warm jackets!), the walk there was worth it. Cusco at that hour is genuinely peaceful - quiet streets, soft light, no groups with flags or matching hats. On the way back, we passed under the Santa Clara Arch, which we hadn’t seen before. Nice detail to have on your morning route, even if the main event didn’t happen.

 

Dziś wstaliśmy o 5 rano - co już samo w sobie było dość śmiałym pomysłem - bo słyszeliśmy, że podobno miała być poranna msza w Templo de Santa Clara. To byłby nasza szansa, żeby zobaczyć wnętrze tego kościoła. No cóż, jak się okazało, “słyszeliśmy, że podobno” to niezbyt solidne źródło informacji. Kościół był zamknięty na cztery spusty i nic nie wskazywało, że może to się zmienić w najbliższym czasie.

Mimo to i chociaż było rześko (wskoczyliśmy w ciepłe kurtki!), nasz spacer był wart wczesnej pobudki. Cuzco o tej porze jest naprawdę spokojne—puste ulice, miękkie światło, zero wycieczek z chorągiewkami i identycznymi czapkami. W drodze powrotnej przeszliśmy pod łukiem Santa Clara, którego wcześniej nie widzieliśmy.

Eventually, we headed back to our hotel for breakfast. Today we decided to have it on the balcony. Cathedral view never gets old, after all. The morning wasn’t what we planned, but honestly, better than expected.

 

W końcu wróciliśmy do hotelu na śniadanie. Dziś postanowiliśmy zjeść na balkonie naszej hotelowej kawiarni. W końcu widok na katedrę nigdy się nie nudzi.

Santa Ana Arch

There’s still plenty of time before dinner, so we decide to take a casual stroll up to the Santa Ana arch. Very casual. Very chill. Or so we thought…

We pass a llama fountain (yes, that’s a thing), turn left, and suddenly a steep, charming little street opens up before us. It looks lovely. Inviting, even. A friendly cobblestone welcome. But don’t be fooled, this street is a seasoned con artist, luring naive visitors into believing that by day two, they’ve somehow conquered the altitude.

Spoiler: we have not.

 

Do kolacji zostało jeszcze sporo czasu, więc postanawiamy wybrać się na spacer do łuku Św Anny. Ot, taki mały spacerek. Na spokojnie. 10 minut w każda stronę. Tak nam się przynajmniej wydawało.

Mijamy więc fontannę z lamami skręcamy w lewo i nagle otwiera się przed nami stroma, urocza uliczka. Wygląda zachęcająco. Prawie jak z pocztówki. Ale zaraz się przekonamy, że to czysta zasadzka – ta ulica doskonale wie, jak skusić naiwnych turystów, którym się wydaje, że po dwóch dniach w Cuzco ogarnęli już chorobę wysokościową.

Spoiler: nie ogarnęliśmy.

As we wheeze our way up, red-faced and rethinking all life choices, we turn right into yet another delightfully vertical street — the final ascent to the arch. Raincoats come off because we’ve each created our own personal saunas inside them. Step by step, we climb, each one a negotiation with gravity.

If high altitude were a person, she’d be lounging on a nearby balcony, popcorn in hand, watching us with a smirk.

But then — finally — we pass through the arch and turn around. And the view?

Worthy. So worthy.

 

 

Zasapani, czerwoni na twarzach docieramy na górę i skręcamy w prawo, gdzie kolejna, jeszcze bardziej stroma droga prowadzi już prosto do łuku. Zdejmujemy płaszcze przeciwdeszczowe, bo zdążyliśmy już sobie w środku zorganizować własne sauny. Krok po kroku, wleczemy się do góry walcząc z grawitacją.

Gdyby wysokość była człowiekiem, siedziałaby teraz na balkonie z miską popcornu, obserwując nas z politowaniem i rozbawieniem.

Ale w końcu przechodzimy przez łuk i odwracamy się, żeby popatrzeć na miasto.

A widok jest zacny.

We arrive at just the right moment - that magical in-between time when the sky is glowing with sunset colours and the lights of the city below start to flicker on. The scene is absurdly pretty, almost suspiciously cinematic. We stay a while, letting the sky darken, setting up the tripod to capture long exposures of car lights trailing down the hill. The street is relatively busy, which helps. Cars pass, red lights streak, and just like that, we’ve got our shot.

And so our second day in Cusco is nearly over. Breathless, glowing (mostly from the uphill effort), we are ready for our dinner. We go down again.

 

 

Trafiamy idealnie – na niebie widać jeszcze kolory, ale światła miasta właśnie zaczynają się zapalać. To najbardziej magiczny czas dnia, jeśli chodzi o światło. A potem rozstawiamy statyw i czekamy, aż zrobi się ciemniej i robimy zdjęcia z długim naświetlaniem - czerwone światła samochodów zostawiają smugi na brukowanej ulicy. Ruch jest wciąż dość duży, co nam tylko pomaga. Klik, pstryk  i mamy to.

I tak kończy się nasz drugi dzień w Cuzco, zasapani, rozgrzani (głównie przez podejście), jesteśmy gotowi na kolację. Schodzimy zatem znowu niżej.

Iglesia de la Compañía de Jesús

After lunch, we decided to visit the Iglesia de la Compañía de Jesús—the ornate, reddish-brown stone church on the southeastern side of the square that dominates the Cusco skyline. Its twin towers rise above the colonial rooftops, just beside the more austere Cusco Cathedral.

Built in the mid-1600s on the foundations of an Inca palace—Amaru Cancha, once the palace of Huayna Capac, the last Inca to rule an unconquered empire—the church was reconstructed after the 1650 earthquake and stands as a prime example of Spanish Baroque architecture in Peru. The façade is richly detailed, with carved columns, niches, and sculptural flourishes. If the light hits it just right, the volcanic stone glows faintly in the late afternoon sun.

Interestingly, the church was once at the centre of a major power struggle. The Jesuits built it to rival the nearby cathedral, which caused considerable tension with local clergy. Pope Paul III was even called upon to intervene—he ordered that its construction not overshadow the cathedral. But by then, it was too late. The church was already becoming one of the most impressive in the Andes.

Po obiedzie postanowiliśmy odwiedzić Iglesia de la Compañía de Jesús – piękny kościół, który dominuje nad południowo-wschodnią stroną placu i znacząco wyróżnia się na tle panoramy Cuzco. Jego bliźniacze wieże górują nad kolonialnymi dachami, tuż obok bardziej surowej w formie Katedry w Cuzco.

Kościół został zbudowany w połowie XVII wieku na fundamentach inkaskiego pałacu Amaru Cancha – dawnej rezydencji Huayny Capaca, ostatniego władcy nie podbitego imperium Inków. Po trzęsieniu ziemi w 1650 roku budowla została odbudowana i dziś stanowi jeden z najlepszych przykładów architektury baroku hiszpańskiego w Peru. Fasada jest bogato zdobiona – znajduje się tu rzeźbione kolumny, nisze i dekoracyjne elementy kamienne. W odpowiednim świetle wulkaniczny kamień koscioła przybiera głęboki, ciepły kolor i wygląda, jakby delikatnie lśnił w słońcu.

Kościół ten był też niegdyś źródłem poważnego konfliktu. Jezuici postawili go z zamiarem dorównania, a może i przyćmienia pobliskiej katedry, co wywołało niezadowolenie lokalnego duchowieństwa. Sprawa trafiła aż do papieża Pawła III, który nakazał, by budowla nie przewyższała katedry. Decyzja jednak nadeszła zbyt późno – kościół już wtedy był jedną z najwspanialszych świątyń w Andach.

We entered through the large central doorway, flanked by tall Corinthian columns and topped by a beautiful arched window framed with intricate stonework.

Inside, we were immediately enveloped in a world of rich gold leaf and dark wood. The main altar is the showstopper—massive (21 metres tall), glittering, and intricately carved. Made of cedar and entirely covered in gold leaf, it draws your eyes upward. The fine wooden pulpit, detailed with a relief of Christ, adds to the drama.

Do środka wchodzimy przez główne wejście, flankowane wysokimi kolumnami korynckimi, nad którymi wznosi się piękne, łukowate okno w kamiennej oprawie.

We wnętrzu dominuje ciemne drewno i złote zdobienia. Główny ołtarz, wykonany z drewna cedrowego i całkowicie pokryty złotem, jest monumentalnych rozmiarów (21 metrów wysokości) i cały misternie rzeźbiony. Kunsztownie wykonana ambona z wizerunkiem Chrystusa w reliefie także przyciąga uwagę.

Side chapels line the interior, each with their own saints, altars, and character. Many are adorned with paintings from the Escuela Cusqueña—vivid works that blend European religious themes with Andean symbolism. The confessionals, like much else here, are beautifully carved.

Bogactwem okapują także boczne kaplice, każda z własnym ołtarzem i postaciami świętych. Wiele z nich zdobią obrazy szkoły Cuzqueña, łączące europejskie tematy religijne z lokalną, andyjską symboliką. Konfesjonały, podobnie jak reszta wyposażenia, są pięknie rzeźbione.

The sacristy carries the same baroque opulence: carved wood, gold leaf, and dark colonial-era furniture. One of its highlights is a collection of colonial paintings, again largely from the Cusco School. These pieces often depict saints, Jesuit figures, or biblical scenes, and are rich in colour, gold accents, and that distinct fusion of Spanish and indigenous aesthetics. Among them are also many depictions of the Crucified Christ as Señor de los Temblores—the Lord of the Earthquakes—Cusco’s patron figure.

Zakrystia również urzeka barokowym przepychem i dominuje tu rzeźbione drewno, złote liście i masywne, kolonialne meble. Znajduje się tu także kolekcja malarstwa kolonialnego, w dużej mierze autorstwa artystów szkoły Cuzqueña. Przedstawiają one postaci świętych, jezuitów oraz sceny biblijne – często w żywych kolorach, z dodatkiem złotych akcentów i z charakterystycznym połączeniem stylów hiszpańskiego i rdzennie andyjskiego. Wśród nich znajduje się również wiele przedstawień Chrystusa Ukrzyżowanego jako Señor de los Temblores – Chrystusa od Trzęsień Ziemi, patrona Cuzco, którego kult ma tu szczególne znaczenie.

Beneath the main altar, near the sacristy, we visited the crypt—a small, solemn chamber historically used for burials of prominent Jesuits and possibly local elites. The space feels more austere here: low ceiling, stone or adobe walls, and a quiet, reverent air.

Tuż pod głównym ołtarzem, w pobliżu zakrystii, znajduje się skromna krypta o niskim sklepieniu i ścianach z kamienia i gliny. Jest to niewielkie, surowe pomieszczenie, w którym niegdyś chowano najważniejszych jezuitów, a być może także przedstawicieli lokalnych elit związanych z kościołem.

We ended our visit upstairs in the choir and gallery area. From there, we had a closer look at the ceiling artwork and a sweeping view down towards the altar. Through a gallery window, we could also look out over the Plaza de Armas and the cathedral—a perfect vantage point to take in the contrast between the two great churches.

Na koniec wchodzimy na chór i galerię. Stąd możemy dokładniej przyjrzeć się sufitom, a także spojrzeć z góry na ołtarz główny. Z okna w galerii roztacza się też piękny widok na Plac Broni i katedrę – doskonałe miejsce, by porównać dwie monumentalne świątynie Cuzco.

The cathedral

As we step inside the Cusco Cathedral, we are entering a sacred space that blends centuries of history, art, and Andean spirituality. Built with massive blocks of stone brought from Sacsayhuaman between 1560 and 1664 (it took about 100 years!), the cathedral stands atop the Inca palace of Viracocha. It is a powerful testament to the fusion of indigenous and colonial cultures.

The architecture of the cathedral beautifully blends Spanish Renaissance and Gothic styles. Inside, the ceiling is supported by fourteen large cross-shaped pillars and features twenty-four vaulted sections. The cathedral is built in the shape of a traditional basilica, with three main aisles—one in the centre and one on each side. These aisles line up with the three doors you see on the front of the building. The pillars also help divide the space and support the large cross-shaped layout of the church.

Wchodząc do katedry w Cuzco, zanurzamy się w wieki historii, sztuki i duchowości andyjskiej. Zbudowana z masywnych bloków kamienia sprowadzonych z Sacsayhuamán w latach 1560–1664 (budowa trwała około 100 lat!), katedra powstała na miejscu dawnego pałacu Inków – Viracocha.

Architektura katedry to piękne połączenie stylów renesansu hiszpańskiego i gotyku. Wnętrze podtrzymuje czternaście masywnych filarów w kształcie krzyża, a sufit składa się z dwudziestu czterech sklepionych segmentów. Katedra ma klasyczny plan bazyliki – z trzema nawami: główną i dwiema bocznymi, które odpowiadają trzem wejściowym portalom. Układ wnętrza tworzy krzyż, co dodatkowo podkreśla sakralną symbolikę miejsca.

The cathedral is flanked by two churches: the Iglesia del Triunfo on the right, and the Sagrada Família on the left. We entered through the Iglesia del Triunfo. It is the first Christian church built in Cusco after the Spanish conquest. It was constructed in 1536 on the site of the Suntur Wasi, an Inca ceremonial building, according to the Spanish practice of building religious sites over indigenous ones to assert dominance and aid conversion. Its name, “Church of Triumph,” commemorates the Spanish victory over the Incas during the siege of Cusco—a victory that, according to Catholic tradition, was secured through divine intervention by Saint James the Great, patron saint of Spain. Legend holds that he descended from heaven to help the Spanish forces at a critical moment. Inside the church, a statue depicts Saint James on horseback defeating an Inca warrior, capturing this symbolic event. The chapel also contains several intriguing altars, paintings, and crucifixes.

Katedrę otaczają dwie boczne świątynie: po prawej stronie znajduje się Iglesia del Triunfo, a po lewej – Sagrada Família. Weszliśmy przez Iglesia del Triunfo, pierwszy kościół chrześcijański zbudowany w Cusco po hiszpańskim podboju. Powstał on w 1536 roku na miejscu Suntur Wasi – ceremonialnego budynku Inków – jako symbol dominacji Hiszpanów i chrystianizacji. Jego nazwa, „Kościół Triumfu”, upamiętnia zwycięstwo Hiszpanów nad Inkami podczas oblężenia Cusco. Zwycięstwo to, według katolickiej tradycji, było możliwe dzięki cudownej interwencji św. Jakuba Większego, patrona Hiszpanii, który miał zstąpić z nieba i pomóc hiszpańskim wojskom. Wewnątrz kościoła znajduje się rzeźba św. Jakuba na koniu, pokonującego wojownika Inków –symbol tego wydarzenia. W kaplicy można też zobaczyć historyczne ołtarze, obrazy i krucyfiksy.

From the Iglesia del Triunfo, we pass through a small archway into the main body of the cathedral.

In the central part of the cathedral stands the magnificent High Altar, crafted from over 1,250 kilos of silver. This neoclassical masterpiece is adorned with intricate carvings and gold leaf, showcasing the opulence of colonial artistry. At its centre stands a statue of the Virgin of the Immaculate Conception, the cathedral’s patron saint. Beneath the altar lies a small arched crypt containing the remains of former archbishops of Cusco.

Z Iglesia del Triunfo przechodzimy przez niewielki łukowaty korytarz do głównej części katedry.

W centralnym punkcie katedry znajduje się imponujący ołtarz główny, wykonany z ponad 1250 kilogramów srebra. W centrum ołtarza znajduje się figura Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia – patronki katedry. Pod ołtarzem znajduje się mała krypta z pochówkami dawnych arcybiskupów Cusco.

Adjacent to the altar is the sacristy, decorated with portraits of these bishops and a striking painting of the Crucifixion—possibly by Alonso Cano—depicting Christ’s agony with moving realism.

Obok ołtarza mieści się zakrystia, ozdobiona portretami biskupów oraz dużym obrazem Ukrzyżowania – przypisywanym Alonso Cano – który w realistyczny sposób ukazuje cierpienie Chrystusa.

The original wooden altar is located at the very back of the cathedral, behind the present silver altar. Opposite it are the choir stalls. The cathedral also features fourteen side chapels, each containing different works of art: statues of saints and virgins, as well as paintings.

Drewniany ołtarz pierwotnie będący głównym ołtarzem katedry dziś znajduje się za srebrnym ołtarzem, w tylnej części świątyni. Po przeciwnej stronie umieszczone są bogato rzeźbione stalle chórowe. Katedra posiada również czternaście bocznych kaplic, w których można podziwiać różnorodne dzieła sztuki: rzeźby świętych i Madonn, a także liczne malowidła.

Much of this artwork comes from the Escuela Cuzqueña (Cusco School of Art), founded by the Spanish to train the descendants of the Incas in European Renaissance artistic techniques. This school is known for blending 17th-century European devotional styles with the vivid colour palette and iconography of indigenous Andean artists. Its most renowned representatives include Diego Quispe Tito, Basilio Santa Cruz Pumacallao, Basilio Pacheco, and Marcos Zapata. The latter is especially famous for his interpretation of the Last Supper, where the main dish is a traditional roasted guinea pig. Another iconic piece is a depiction of the Virgin Mary wearing a mountain-shaped skirt with a river flowing around its hem—an artistic fusion of the Virgin with Pachamama (Mother Earth), blending Catholic and Andean symbolism.

Wiele z tych dzieł pochodzi ze Szkoły Cuzqueña (Escuela Cuzqueña) – szkoły artystycznej założonej przez Hiszpanów w celu nauczania potomków Inków zasad europejskiego malarstwa renesansowego. Styl szkoły charakteryzuje się połączeniem ówczesnych europejskich technik i religijnych tematów z kolorystyką i symboliką rdzennych artystów andyjskich. Do najbardziej znanych przedstawicieli szkoły należą Diego Quispe Tito, Basilio Santa Cruz Pumacallao, Basilio Pacheco i Marcos Zapata. Ten ostatni zasłynął malowidłem Ostatniej Wieczerzy, na którym głównym daniem jest tradycyjna pieczona świnka morska (cuy). Innym niezwykłym przykładem synkretyzmu kulturowego jest wizerunek Matki Boskiej w spódnicy przypominającej kształtem górę, u której podnóża płynie rzeka – symboliczne nawiązanie do Pachamamy (Matki Ziemi).

The choir of the cathedral is carved entirely from cedar wood, in a Baroque style that often blends into neoclassical influences. It features images of 42 male saints and 38 female saints, along with 24 lower seats and another 40 higher ones.

There is also the Sala de la Plata (Silver Room), a small side chapel displaying a collection of religious silver objects, many of them over a century old.

In the Chapel of the Lord of the Earthquakes, there is a blackened crucifix known as Señor de los Temblores (The Lord of the Earthquakes). The oldest surviving painting in Cusco depicts the city during the devastating earthquake of 1650. Townspeople are shown parading through the plaza with this crucifix, praying for the tremors to cease—an event that, according to legend, miraculously occurred. Every Holy Monday, the Señor is carried through the streets of Cusco in a solemn procession. Devotees throw ñucchu flowers at him—small red blossoms that resemble drops of blood and symbolize the wounds of crucifixion. The flowers leave a sticky residue, which captures smoke from votive candles placed beneath the statue—this is why the figure is now black. This crucifix is depicted in hundreds of paintings in Cusco (look at the top altar painting).

 

Chór katedry wykonany jest w całości z drewna cedrowego, w stylu barokowym z elementami neoklasycznymi. Przedstawiono w nim wizerunki 42 męskich i 38 żeńskich świętych oraz 24 dolne i 40 górnych siedzisk dla chóru.

Warto też zajrzeć do Sali Srebra (Sala de la Plata) – bocznej kaplicy, w której znajduje się kolekcja ponad stuletnich srebrnych przedmiotów sakralnych.

W Kaplicy Pana Trzęsień Ziemi (Capilla del Señor de los Temblores) znajduje się poczerniały krucyfiks znany jako Señor de los Temblores (Pan Trzęsień Ziemi). Najstarszy zachowany obraz w Cusco przedstawia to wydarzenie: w czasie wielkiego trzęsienia ziemi w 1650 roku mieszkańcy miasta wynieśli tę figurę w procesji na główny plac, modląc się o zatrzymanie wstrząsów – i według legendy, trzęsienie cudownie ustało. Co roku w Wielki Poniedziałek krucyfiks jest wynoszony w uroczystej procesji, podczas której wierni rzucają w jego stronę czerwone kwiaty ñucchu – przypominające krople krwi i symbolizujące rany Chrystusa. Kwiaty zostawiają lepką warstwę, która z czasem pochłania dym z palonych pod krzyżem świec – dlatego figura dziś jest czarna. Ten krucyfix zobaczymy w różnych wersjach na dziesiątkach obrazów w Cuzco (górny obraz na tym ołtarzu).