Riad Kbour & Chou

Our first riad this time is Kbour & Chou, located in the quiet northwest corner of the Marrakech medina. The riad is celebrated for its seamless blend of traditional Arab-Moorish architecture.

From the street, the riad is very discreet, tucked behind a modest door that offers little hint of the splendid and somewhat eccentric interior within. Upon entering, your attention is immediately captured by a wealth of interesting details: wrought-iron balconies, spiral staircases, and doorways that require a small dip of the head to pass through.

 

Naszą marokańską przygodę zaczynamy tym razem w północno-zachodniej części medyny, z dala od największego zgiełku. Tutaj, w cichym zakątku dzielnicy Zaouia el Abassia, kryje się Kbour & Chou – riad łączący w sobie architektuę arabsko-mauretańskią z dodatkową nutką artystycznej finezji.

Z zewnątrz budynek wygląda dość niepozornie i nie zdradza swoich tajemnic. Skromne drzwi są barierą oddzielającą uliczkę medyny od wnętrza pełnego niespodzianek. Po przekroczeniu progu od razu uderza bogactwo detali: od kręconych schodów i kutych balustrad po wąskie przejścia i malowane ręcznie drzwi.

The central courtyard and garden serve as a lush, green oasis featuring 10-meter-tall eucalyptus and palm trees. It feels remarkably like a tropical hideaway. A traditional stone pond is home to several koi fish, and a few tortoises roam freely among the greenery.

Sercem riadu jest wewnętrzny ogród, który przypomina tropikalną dżunglę. Dziesięciometrowe palmy i eukaliptusy dają przyjazny cień, a pośród gęstej zieleni leniwie spacerują sobie mieszkające tutaj żółwie. W tradycyjnej kamiennej sadzawce pływają zaś karpie koi.

Throughout the riad, the floors utilize traditional terracotta tiles. Designs range from pure white bejmat (the rustic, rectangular bricks often used for a natural, earthy feel) to intricate zellige patterns, which are meticulously hand-cut tile mosaics. Hand-painted zouak doors are also featured, showcasing traditional floral and geometric motifs painted directly onto the wood.

To, co zachwyca w tym riadzie najbardziej, to autentyczność materiałów. Podłogi to surowe, terakotowe płytki bejmat lub misterne, ręcznie wycinane mozaiki zellige, ręcznie malowane drzwi zouak zdobią motywy roślinne, a sufity tatoui wykonane są z plecionych gałązek oleandra. Ściany są często wykończone gładkim, lśniącym tynkiem tadelakt, polerowanym rzecznymi kamieniami.

The terrace is designed as a series of intimate "pockets" rather than a large open plaza. It provides panoramic views over the authentic, less-developed Zaouia el Abassia quarter of the medina. A modest traditional plunge pool is integrated into the terrace design, providing a cool retreat from the heat. This is not the season though to jump in, at least not for us.

W przeciwieństwie do ogromnych, otwartych tarasów, ten w Kbour & Chou jest podzielony na kameralne wnęki. Można się w nich zaszyć z książką lub dzbankiem herbaty, obserwując panoramę mniej turystycznej, surowej części medyny. Dla ochłody przygotowano tradycyjny mały basen (plunge pool), idealnie wkomponowany w architekturę dachu. Latem pewnie byśmy już tam moczyli swoje odwłoki, ale Marrakesz o tej porze roku jest na to dla nas za zimny.

There are only seven rooms, each with its own character and distinct features: traditionally painted wooden arches and vaulted roofs, sculpted plaster, and tadelakt. You’ll also find tatoui ceilings made of woven oleander branches, antique Chinese moucharabieh doors featuring intricate lattice woodwork for privacy and ventilation, and stained glass alongside bejmat vaults.The spaces are further decorated with artefacts collected during the owners’ travels across Africa and the rest of the world.

We chose the Koubba room for our stay. Koubba is the name for traditional brick vaults - masterpieces of Arab-Moorish architecture - and this suite features two of them (one in the main room, one in the bathroom). It also includes a private loggia with a daybed. The walls are finished in tadelakt. A menzeh (bow window) opens onto the lush greenery of the courtyard, while a wooden wall hides a ladder to a sleeping loft and the door to a very atmospheric bathroom.

W riadzie znajduje się tylko siedem pokoi, a każdy z nich ma swoj spcyficzny charakter. Wnętrza zdobią artefakty przywiezione przez właścicieli z dalekich podróży po Afryce i Azji.

My zatrzymaliśmy się w apartamencie Koubba. Nazwa nawiązuje do tradycyjnych ceglanych sklepień, które są wizytówką tego pokoju. Mamy tu też prywatną loggię z szezlongiem do popołudniowej drzemki oraz uroczy wykusz (menzeh) z widokiem na ogród. Największym zaskoczeniem są jednak ukryte za drewnianą ścianą schodki prowadzące na antresolę oraz bardzo nastrojowa łazienka.

The room closest to us, the Driba room, utilises coloured glass in the doors and windows to create kaleidoscopic light patterns.

Najblizej naszej suity znajduje się pokój Driba, gdzie kolorowe witraże w oknach i drzwiach tworzą na ścianach kalejdoskop barw, gdy tylko padną na nie promienie słońca.

Dinner is traditionally served in an elegant, communal indoor salon. The room is designed with candlelit tables and features an eclectic aesthetic. The highlight is the striking wall of antique Dutch manganese tiles, often called "Bible tiles" (bijbeltegels). These tiles use a distinct purple-brown or reddish-sepia tone; under the dim, warm light, the scenes look like aged sepia ink on the walls.

Kolacje w Kbour & Chou serwowane są w eleganckim salonie w bardzo eklektycznym stylu. Największe wrażenie robi ściana wyłożona antycznymi holenderskimi płytkami z manganu, zwanymi "płytkami biblijnymi". W ciepłym świetle świec ich purpurowo-brązowe zdobienia wyglądają jak stare ryciny wykonane sepią, tworząc niesamowite tło dla tradycyjnych marokańskich potraw.

Off to Marrakech (again)

The taxi pulls up in front of our house at 2 am, and I'm just about ready with my packing. I could really use another two hours to wrap up some work tasks, but that will have to wait. Marcin is asleep in the car, as usual, while I chat with the driver. Before I know it, we're arriving at Gatwick. Check-in is quick and efficient, leaving us some time to grab a bite to eat before our flight. I’m not sure why we feel hungry at 5 am, but being at the airport is an excuse good enough. We stop at Itsu and opt for sushi, miso soup, and chocolate bao.

Once aboard the plane, we both drift off to sleep. When we wake up again, we find ourselves in Marrakech. The airport check-out takes longer than expected, with incredibly long queues, but at least the process is smooth. Finally, our driver from the riad is there to greet us. And just like that, the adventure begins…

 

 

Taksówka podjeżdża pod nasz dom o 2 w nocy i akurat zdążyłam dokończyć pakowanie. Tak naprawdę przydałyby mi się jeszcze ze dwie godziny, żeby skończyć kilka zadań do pracy, ale cóż, będzie musiało to chwilę poczekać. Marcin w taksówce od razu zasypia, jak zwykle zresztą, podczas gdy ja rozmawiam z kierowcą. Zanim się obejrzę, jesteśmy już na Gatwick. Odprawa przebiega szybko i sprawnie, zostawiając nam trochę czasu na zjedzenie czegoś przed lotem. Nie wiem, dlaczego w ogóle myślimy o jedzeniu o 5 rano, ale bycie na lotnisku jest wystarczająco dobrą wymówką w naszych głowach... Zatrzymujemy się więc w Itsu na sushi, miso i czekoladowe bao. Po wejściu na pokład samolotu oboje zasypiamy. Kiedy się budzimy, okazuje się, że jesteśmy już praktycznie w Marrakeszu. Odprawa na lotnisku trwa dłużej niż się spodziewaliśmy, bo wszędzie są bardzo długie kolejki, ale przynajmniej proces przebiega sprawnie. Po drugiej stronie znajdujemy się z kierowca wysłanym do nas przez riad i tak zaczyna się kolejna marokańska przygoda…

Hillier Garden Light Up Trail

Last Thursday, the Light Up Trail opened at Hillier Gardens in Romsey, and we chose it as our official inauguration of the festive season this year.

The trail begins with a real sense of drama: a beautiful arched, multicoloured tunnel leads into a magical display of oversized illuminated creatures, a giant bauble you can step inside, and the word Christmas spelled out in enormous glowing letters.

 

W zeszły czwartek rozpoczął się „Light Up Trail” w Hillier Gardens w Romsey i właśnie tam postanowiliśmy rozpocząć nasz sezon świąteczny w tym roku.

Trasa zaczyna się bardzo efektownie - przechodzimy przez piękny, wielobarwny tunel świetlny w kształcie łuku, który wprowadza nas do bajkowej scenerii z ogromnymi, podświetlanymi reniferami, choinkami i gigantyczną bombką, do której można wejść, oraz napisem Christmas ułożonym z wielkich, świecących liter.

Further along, we came across a meadow dotted with giant baubles, each featuring charming children’s designs projected onto their surfaces. This was followed by a section of beautifully lit trees - some adorned with glowing “chandeliers,” others animated with projections of Christmas trees across their silhouettes.

Idąc dalej, trafiamy na polanę z wielkimi bombkami ozdobionymi dziecięcymi rysunkami. Następnie przechodzimy obok pięknie oświetlonych drzew - niektóre z nich udekorowano świetlnymi „żyrandolami”, inne ożywają dzięki projekcjom świątecznie ustrojonych choinek.

One of the highlights of this light path was a long field of illuminated tulips, glowing softly against the darkness, followed by a cluster of giant egg-like structures that slowly changed colours. Around the next corner, we found ourselves surrounded by vibrant neon flowers and butterflies, creating a wonderfully immersive scene.

Jednym z najciekawszych fragmentów trasy było długie pole świecących tulipanów, wyglądające spektakularnie po zmroku. Za nimi trafiliśmy na ogromne instalacje przypominające jajka, powoli zmieniające kolory. Zaś za kolejnym zakrętem otaczyły nas intensywnie świecące neonowe kwiaty i motyle, tworząc bardzo wciągającą, niemal bajkową scenerię.

At the ponds, we stopped to admire the Symphony of Light – a mesmerising light and sound show featuring laser beams reflected in the water, drifting mist, and atmospheric music that brought the whole area to life.

 

Przy stawach zatrzymujemy się na dłużej, by obejrzeć Symfonię Światła - pokaz światła i dźwięku, z laserami odbijającymi się w tafli wody, unoszącą się mgłą i klimatyczną muzyką.

We then walked along the Magic Footpath, where interactive projections beneath our feet caused flowers to “explode” with every step. We also couldn’t resist the walk-on pianos -light-up installations where jumping on the keys triggered changing colours and playful musical notes.

Throughout the trail, there were plenty of reindeer and festive decorations adding to the seasonal charm. About halfway through, we reached a Christmas market and festive food and drink area, where we stopped to refuel with a German grilled sausage and some freshly made churros - an excellent mid-trail treat.

 

Kolejnym punktem jest magiczna ścieżka  - odcinek drogi z projekcjami na ziemi, gdzie pod naszymi stopami „wybuchają” kolorowe kwiaty. Nie omijamy też interaktywnych fortepianów: podświetlanych instalacji, po których można skakać, a klawisze reagują dźwiękiem i zmieniającymi się kolorami.

Na całej trasie nie brakuje reniferów i świątecznych dekoracji, które konsekwentnie budują bożonarodzeniowy klimat. Mniej więcej w połowie spaceru był też jarmark świąteczny z jedzeniem i napojami. Zatrzymaliśmy się tam na niemiecką grillowaną kiełbaskę i churrosy  - idealna przerwa na rozgrzanie się i złapanie oddechu.

Tim Burton

The Design Museum in London offers a rare opportunity to tumble down the rabbit hole into Tim Burton’s mind. And tumble we did. Running until 26 May 2025, The World of Tim Burton is a fantastical, slightly eerie, and utterly enchanting exhibition that invites visitors to explore the creative universe of the man behind Beetlejuice, Edward Scissorhands, and The Nightmare Before Christmas.

Design Museum w Londynie daje niepowtarzalną okazję, by zajrzeć do świata wyobraźni Tima Burtona i nie zawahaliśmy się z niej skorzystać. Wystawa The World of Tim Burton, otwarta jest do 26 maja 2025 roku i jest to fantastyczna, nieco mroczna, ale pełna uroku podróż po świecie jednego z najbardziej charakterystycznych twórców współczesnego kina – autora takich filmów jak Sok z żuka, Edward Nożycoręki czy Miasteczko Halloween.

Before we entered the gallery we were distracted for a moment by the “Barbie” exhibition.

Zanim weszliśmy do galerii rozproszyły nas na chwilę elementy wystawy poświęconej Barbie.

The journey begins in Burbank, California—a place Burton once described as “Anywhere, USA.” Here, we find early sketches, stop-motion experiments, and even a rejection letter from Disney praising his imagination but noting the similarity to Dr Seuss. A replica of Burton’s cluttered desk, complete with watercolours, doodles, and a Curse of Frankenstein mug, offers a glimpse into his formative years.

Zwiedzanie zaczyna się w Burbank w Kalifornii – miejscu, które sam Burton określił kiedyś jako „gdziekolwiek w USA”. W tej części wystawy można zobaczyć jego pierwsze szkice, eksperymenty z animacją poklatkową, a także list od Disneya, w którym studio zachwyca się jego wyobraźnią, ale sugeruje, że jego styl za bardzo przypomina Dr. Seussa. Odtworzono tu również biurko młodego Burtona – pełne farbek, bazgrołów i kubka z motywem Curse of Frankenstein.

The next section delves into Burton's fascination with carnivals, horror films, and stop-motion animation. His early works were heavily influenced by a love for the grotesque and fantastical. The exhibition features sketches and models from these early stop-motion films, capturing his obsession with fantasy and festivity.

Kolejna część ekspozycji skupia się na inspiracjach Burtona: cyrku, karnawale, horrorze i animacji poklatkowej. Widać tu wyraźnie jego fascynację groteską i światem dziwności. W gablotach można podziwiać szkice i modele z jego pierwszych projektów animacyjnych – pełnych fantazji i absurdalnego humoru.

Then we step into Burton's cinematic universes, where thirteen key films are showcased. Unique ‘shadow box’ walls with internal lighting and silhouettes of recognisable filmic worlds bring characters like Jack Skellington and Edward Scissorhands to life. It's incredibly creative—and quite beautiful, too. This vivid installation explores how Burton’s imagination has shaped some of cinema’s most iconic landscapes.

Potem wkraczamy do filmowych światów Burtona – trzynaście najważniejszych filmów zostało zaprezentowanych w formie teatralnych "shadow boxów", z podświetlanymi tłami i charakterystycznymi sylwetkami postaci/miejsc z tych filmów. To wyjątkowa okazja, by zobaczyć, jak styl Burtona wpływał na kształtowanie całych filmowych rzeczywistości.

A winding corridor, reminiscent of the Beetlejuice after-world, leads us into a gallery-style display of Burton’s drawings. From early sketches to unrealised projects, this section showcases his prolific output as an artist and visual storyteller. It’s a testament to his gift for crafting compelling narratives through illustration alone.

Długi, zakręcony korytarz przypominający zaświaty z Soku z żuka prowadzi nas do galerii rysunków Burtona. Znajdują się tu zarówno jego wczesne szkice, jak i projekty, które nigdy nie doczekały się realizacji. Ta część wystawy pokazuje, jak bogata jest jego wyobraźnia i jak umiejętnie potrafi opowiadać historie samym obrazem.

The final section moves beyond cinema, exploring Burton’s creative endeavours in books, music videos, and collaborations with designers inspired by his "Burtonesque" aesthetic. Concluding our journey is a specially commissioned short film that provides insight into Burton’s creative process and includes interviews with key collaborators.

This “Beyond Film” section also highlights Burton’s impact on the fashion industry. It showcases collaborations with designers who have drawn inspiration from his work, including Alexander McQueen’s "Supercalifragilisticexpialidocious" collection, which reflects Burton’s dark romanticism and imaginative flair.

W ostatniej części wystawy wychodzimy poza kino. Zobaczymy tu książki ilustrowane przez Burtona, jego projekty do teledysków i wyniki współpracy z artystami oraz projektantami, którzy czerpią z jego charakterystycznego stylu. Uwagę przyciąga zwłaszcza zrekonstruowane kino Avalon – miejsce, w którym Burton spędzał godziny jako nastolatek.

W tej części wystawy znajdziemy też modowe nawiązania – między innymi projekty Alexandra McQueena, który inspirował się mroczną estetyką Burtona. Jego kolekcja Supercalifragilisticexpialidocious to prawdziwa uczta dla fanów gotyckiego romantyzmu.

12 days of Christmas

The Christmas celebration has commenced early this year with a delightful show and dinner at the Garden Society. This year's entertainment featured a unique and somewhat flamboyant interpretation of the classic Christmas carol.

 

On the twelfth day of Christmas,

my true love sent to me

Twelve drummers drumming,

Eleven pipers piping,

Ten lords a-leaping,

Nine ladies dancing,

Eight maids a-milking,

Seven swans a-swimming,

Six geese a-laying,

Five gold rings,

Four calling birds,

Three French hens,

Two turtle doves,

And a partridge in a pear tree!

 

Obchody Bożego Narodzenia rozpoczeliśmy się w tym roku wcześnie uroczystym pokazem i kolacją w Garden Society. Tegoroczny show obejmował  zabawną i dość ekstrawagancką interpretację klasycznej angielskiej kolędy (patrz wyżej).

The performance had an unexpected flair, with three French hens exuding a rather gangsta vibe, geese laying Fabergé eggs, and gold rings large enough to be used as hula hoops. The drummers made quite an impression too, donning (not so surprisingly for this venue) minimal attire.

Występ obfitował w nieoczekiwane smaczki: trzy francuskie kury emanowały raczej gangsterskim klimatem, gęsi znosiły jajka Fabergé, a złote pierścienie były wielkości hula hop. Werblisci również zrobili spore wrażenie wychodząc w bardzo minimalistycznych strojach (nie, żebyśmy się tego nie spodziewali ;).

This year, we decided to bring friends along, which made for a lively table of nine. While the trade-off was that we weren't quite as close to the stage, we still enjoyed great company. The food was enjoyable, and the atmosphere even better. Our evening culminated on the dance floor, where we stayed long enough for a bit of festive movement to balance out my sugar levels. Overall, a wonderful kick-off to the holiday season.

W tym roku postanowiliśmy zabrać ze sobą przyjaciół, co sprawiło, że przy stole zasiadło nas dziewięcioro. Chociaż kompromisem było to, że nie byliśmy tak blisko sceny, jak zwykle, to mieliśmy za to świetne towarzystwo. Jedzenie było dobre, atmosfera jeszcze lepsza. Nasz wieczór zakończył się na parkiecie, gdzie zostaliśmy wystarczająco długo, aby trochę świątecznego ruchu zbiło mój skok cukru po deserze. Podsumowując, wspaniały początek sezonu świątecznego.